Jak skutecznie poradzić sobie ze stresem?
Umiejętność radzenia sobie ze stresem staje się dzisiaj jednym z najbardziej podstawowych wymogów. Musimy się tego zwyczajnie nauczyć :). Trzeba powiedzieć sobie STOP i zacząć żyć świadomie. Przestać narzekać na ten „okropny” świat i okropnych ludzi. Świat się nie zmieni. Tylko Ty możesz się zmienić. Nie czekaj na to, że pewnego dnia wszystkie problemy same się rozwiążą, świat się ustabilizuje i w życiu nareszcie nastanie spokój. Na pewno tak się nie stanie :). Narzekanie na świat i ludzi nie ma żadnego sensu i nie doprowadzi do niczego dobrego. Zjada tylko energię, siły, zdrowie i łączy z niskimi wibracjami, które powodują przygnębienie i zupełny brak zadowolenia z życia.
Zostaw ten „okropny” świat i zajmij się SOBĄ.
Świat jest Twoim lustrem.
To, co denerwuje Cię w innych to jest dokładnie to, co sama musisz przepracować W SOBIE.
Ale zostawmy na chwilę duchowość i zobaczmy co proponują nam psychologowie.
Psychologowie wyróżnili dwa podstawowe sposoby radzenia sobie ze stresem:
1. Unikanie stresu
2. Zmiana sposób reagowania na sytuację wywołującą stres.
1. Unikanie stresu
Można to osiągnąć poprzez redukcję zewnętrznych czynników powodujących stres. Unikanie miejsc, sytuacji lub osób, które powodują sytuacje stresowe. Niestety nie zawsze jest to możliwe np. gdy powodem stresów jest członek rodziny. A zawsze jest. Wtedy trzeba zastosować wariant numer 2, a więc zmienić nasze podejście do sytuacji.
Ale uwaga – możesz i powinnaś coś zrobić: unikać negatywnych miejsc i osób, z którymi nie musisz się spotykać. Czasem trzeba odciąć się od toksycznych przyjaciół, żeby ratować siebie. Trudno, tak bywa. Trzeba uczyć się asertywności, by chronić siebie i najbliższych.
Możesz wyłączyć telewizor i przestać słuchać w nieskończoność tych samych negatywnych informacji. Nie zmienisz całego świata, nie masz nad nim kontroli. I nie masz obowiązku być „on line” ze światem przez 24 godziny na dobę. Popatrz świadomie na dziecko, partnera, świat wokół siebie. To musisz przeżyć i ogarnąć. Nie jesteś w stanie zająć się problemami całego świata. Twoje prawdziwe życie jest tu i teraz.
Nie musisz oglądać negatywnych filmów i programów, które wzbudzają w nas niepokój. Nie musisz czytać negatywnych, ciężkich książek i opinii w Internecie, słuchać agresywnej muzyki. To wszystko jest energią. Czy w codziennym życiu jesteś tego świadoma?
Jeśli chcesz prowadzić lepsze życie musisz stawać się świadoma każdej wiadomości i informacji, która do Ciebie trafia za pomocą muzyki, dźwięków, słów czy obrazów.
Możesz dokonywać bardzo świadomych wyborów tego, co wpuszczasz do swojego życia.
Mój syn Michał, który jest młodym człowiekiem i wszystkiego musi dopiero spróbować mówi, że to jest wybór nierealnego świata. To nie prawda. Świat jest WSZYSTKIM. Absolutnie WSZYSTKIM. Tym co złe i tym co dobre. Nie musisz koncentrować się na tym co złe. Taki świat kreują media. Ale to nie jest prawdziwy świat.
Prawdziwy świat to nie tylko wiadomości w telewizji, ale ludzie wokół Ciebie, których codziennie spotykasz. Ludzie, którzy troszczą się o swoje dzieci i kochają swoje rodziny. Martwią się o przyjaciół. Czasem chorują i modlą się o zdrowie. Pragną szczęścia, spokoju i pokoju dla siebie, swoich rodzin i dla świata. Zachwycają się pięknem natury. Niektórzy chcą podróżować i się rozwijać.
Ludzie bywają też okropni. Ale jestem pewna, że w swoim źródle, w swojej esencji są dobrzy – stają się źli w reakcji na strach, lęk, wychowanie. Ludzie są wszystkim.
Dla mnie metaforą świata jest Nowy Jork. Jest w nim wszystko. Zło i dobro. Nienawiść i miłość. Przemoc i filantropia. Choroba i zdrowie. Upadek i kreatywność. Mogę udać się do dzielnicy w której z całą pewnością zostanę pobita i okradziona, ale mogę też być w miejscu pełnym spokoju i piękna, a nawet wypoczywać w cudownym parku. Gdy jestem w Nowym Jorku nie mówię przecież taksówkarzowi „proszę mnie zawieźć gdziekolwiek”. To JA wybieram kierunek. To JA decyduje gdzie chcę dotrzeć.
W moim życiu również nie zostawiam wyboru obcym ludziom i przypadkowi. To ja trzymam ster. Dokonuję świadomych wyborów.
2. Zmiana sposób reagowania na sytuację wywołującą stres
Okoliczności się nie zmienią, ale MY zmieniamy nasze podejście do nich. Stres nie jest wydarzeniem, lecz naszą reakcją na to wydarzenie.
Życie jest życiem.
Przynosi radość i wielkie smutki.
Stratę bliskich. Rozstania. Choroby. Nieporozumienia i konflikty.
Trzeba zrozumieć koło życia i tkwiący we wszystkim głęboki sens.
Życie nie jest po to, by nas karać, ale jest miejscem rozwoju naszej duszy.
Jeśli nie masz wpływu na sytuację wywołującą stres, aby nie dać się wciągnąć w jego niszczący wir dobrą metodą jest skupienie uwagi na reakcjach fizycznych i emocjach, które jej towarzyszą i przyglądanie się sytuacji z pozycji obserwatora. Nazywam to punktem Zen. Jestem w centrum oka cyklonu i spokojnie nazywam swoje uczucia. Zamiast mówić: „Jestem wściekła” lepiej jest uświadomić sobie: „To co czuję to jest złość. To jest tylko moja reakcja. Mogę ją zmienić”.
To wymaga dużej ilości pracy, samokontroli i samoświadomości, ale przynosi niesamowite efekty. Wyostrza jasność widzenia i umożliwia powstrzymanie się od emocjonalnego zaangażowania. Uzyskany dystans pozwala świadomie zmienić uczucia i myśli odnoszące się do sytuacji stresowej.
Można też zmienić swoją reakcję przy pomocy prostych technik, które sprawiają, że czujesz się lepiej, ale nie zmieniają one osoby, która powoduje stres. Działania te polegają na stosowaniu metod relaksacji (rozluźnienie mięśni, świadome oddychanie), myśleniu o stresorze w sposób racjonalny lub odwróceniu uwagi (skupieniu się na czymś pozytywnym).
Wyniki badań naukowych dowodzą, że najskuteczniejszymi metodami zapobiegania powstawaniu stresu oraz radzenia sobie z jego skutkami są znane od tysięcy lat techniki wschodnie takie jak joga, tai chi, medytacja oraz świadomy oddech.
Warto je poznać, nauczyć się ich i codziennie je praktykować. Rozwijają samoświadomość, powodując, że wiesz, co dzieje się wewnątrz Ciebie na poziomie fizycznym, emocjonalnym i duchowym. Kiedy pojawia się zewnętrzny bodziec powodujący stres, masz wtedy wewnętrzną przestrzeń, która daje Ci możliwość wyboru reakcji. Dzięki temu naprawdę jesteś sobą. Stajesz się lepiej przygotowana do sytuacji stresowej i panujesz nad sobą, wprowadzając zmiany w myśleniu i zachowaniu, zanim porwie Cię emocjonalna burza.
Te praktyki wymagają jednak codziennego stosowania, ponieważ życie jest bardzo dynamicznie i stale dzieje się w nim coś nowego.
Proste i skuteczne metody na codzienny stres:
- ruszaj się – spaceruj, tańcz, pływaj, ćwicz jogę lub tai chi;
- znajdź chociaż krótką chwilę na samotność;
- dbaj o porządek (wewnętrzny porządek zaczyna się od zewnętrznego);
- dwa razy w tygodniu chodź wcześnie spać;
- oddychaj często, głęboko i świadomie;
- gdy tylko to możliwe, szukaj kontaktu z naturą – cenny jest nawet krótki spacer w deszczowy dzień;
- pij dużo wody;
- jedz tylko wtedy, gdy jesteś głodna;
- jeden dzień w tygodniu przeznacz na wypoczynek i odnowę;
- noś wygodne ubrania z naturalnych tkanin, zgodne z Twoim stylem i osobowością;
- w domu i w pracy staraj się otaczać ciepłymi, przyjaznymi barwami;
- śmiej się tak często, jak to tylko możliwe;
- unikaj prasy, która szuka sensacji i zdobywa czytelników poprzez wzbudzanie niepokojów;
- zamiast oglądać telewizję czytaj inspirujące i pozytywne książki;
- słuchaj radosnej lub spokojnej muzyki;
- znajdź czas na ciszę;
- wyłącz telefon podczas posiłków i rozmów z bliskimi;
- unikaj osób, które stale krytykują, osądzają, narzekają, użalają się nad sobą i roztaczają negatywną aurę – możesz być pewna, że pod pozorem niewinnej rozmowy wyciągną z Ciebie całą energię, która jeszcze Ci została;
- otaczaj się pięknem – pielęgnuj w domu rośliny doniczkowe, kupuj kwiaty cięte i stawiaj je w pobliżu swojego miejsca pracy;
- nie martw się na zapas;
- codziennie wyrażaj miłość;
- w każdej sytuacji staraj się dostrzec coś pozytywnego;
- trudności traktuj jak wyzwania i lekcje, które pomagają Ci się rozwijać;
- nie rób niczego wbrew sobie – bądź w zgodzie ze sobą;
- znajduj czas na swoje hobby i rozwój wewnętrzny;
- nie krytykuj, nie oceniaj i nie narzekaj;
- zachowuj zdrowy egoizm, pamiętając, że możesz dać innym dużo z siebie tylko wtedy, gdy masz dobry kontakt ze sobą i posiadasz „naładowane akumulatory”;
- spróbuj każdy dzień zaczynać i kończyć medytacją, modlitwą i świadomym oddechem;
- odczuwaj wdzięczność za wszystko, co dobre i piękne;
Proste ćwiczenie uwalniające napięcia i stres:
- Wyobraź sobie sytuację, która powoduje w Tobie napięcie.
Mogą to być problemy w pracy, związku, rodzinie czy też strach, na przykład przed starością. - Zamknij oczy i wyobraź sobie, że nadmuchujesz balon.
Z każdym wdechem przez nos poczuj, jak wnika w Twoje ciało nowa, jasna, czysta, dobra energia, która uzdrawia.
Z każdym wydechem przez usta (dmuchasz balon) pozbywasz się wszelkich napięć, złości, smutku, czyli całej starej, zużytej i niepotrzebnej już energii. Zauważ, jak z każdym wydechem balon rośnie, a z każdym wdechem napełniasz się pozytywną, silną energią. - Gdy poczujesz, że pozbyłaś wszystkiego, co jest Ci już niepotrzebne, wyobraź sobie, jak zawiązujesz balon. A następnie wypuść go i obserwuj, jak unosi się do góry, coraz wyżej. Obserwuj go tak długo, aż stanie się maleńki jak główka szpilki, po czym zupełnie zniknie z pola widzenia.
- Gdy spokojnie otworzysz oczy, poczujesz w sobie lekkość, jaką daje uwolnienie od trosk oraz silny ładunek pozytywnej energii.
- Jeśli masz więcej problemów, możesz sobie wyobrazić, że nadmuchujesz kilka balonów. Każdy z nich odpowiada innej sytuacji. Po nadmuchani zawiąż każdy z nich, a następnie uwolnij całą ich grupę.
Bardzo, bardzo Pani dziękuję za ten post. Jestem na takim etapie w życiu, kiedy chcę bardzo przeprowadzić pewną zmianę (zawodową) i robię bardzo wiele, by tak się stało. Tkwienie w tym miejscu, w którym jestem teraz, przynosi mi ból i właśnie stres. Znam wszystkie jego objawy, włącznie z bezsennością i wiecznie ściśniętym gardłem, które mnie w tym momencie dotykają. Ten moment zawieszenia i oczekiwania jest dla mnie nieznośny.
Pani post o umiejętności radzenia sobie ze stresem (tak, to wielka i cenna sztuka) jest odpowiedzią na moje prośby do Wszechświata o pomoc. Może właśnie w tym tkwi sens tego mojego czekania, z którym nie umiem pogodzić się?
O zawodowych zmianach i strachu rozmawiam z Krysią Pytlakowską w wywiadzie w najnowszej Vivie. Ja też to przechodziłam. I cała ta masakra, którą wtedy przeżywałam była dla mnie początkiem wspaniałego, cudownego etapu. Musimy się rozwijać, a Wszechświat stawia przed nami problemy i wyzwania nie po to, by sprawić nam przykrość, ale po to, byśmy wreszcie wyszli ze swojej strefy komfortu i zaczęli nową przygodę. Dużo lepszą niż ta, w której tkwiliśmy. Trzymam kciuki za nowe odkrycia, doświadczenia i wyzwania. Proszę do nich podejść jak do ekscytującej przygody. Jest Pani nie tylko bohaterką swojego filmu, ale również reżyserem. I to Pani pisze scenariusz! Pani! Życzę więc kreatywności, mnóstwa wiary, siły i optymizmu! Wszechświat nas kocha i wspiera. Pozdrawiam ciepło! ☺
Witam Pani Agnieszko, wlasnie jestem w trakcie ukladania sobie w glowie na nowo. Tak wlasciwie w sercu bo tylko serce wie czego nam potrzeba. Glowa kalkuluje, analizuje rozprzestrzenia martwienie sie. Bardzo lubie pani bloga i o dziwo za kazdym razem trafiam na cos co akurat dzieje sie w moim zyciu lub szukam odpowiedzi. Dziekuje… Czytala pani ksiazke Eckhart Tolle : nowa ziemia? Eckhart pisze ze gdy sie czyms martwimy/ stresujemy pomyslmy: to tez minie. Bo wszystko mija, jest tylko tu i teraz. To bardzo oczyszczajace.
O tak, czytałam wszystkie książki Eckharta Tolle i wszystkie bardzo polecam. Nowa Ziemie wydaje mi się jednak najbardziej przystępna i bliska życiu. Mi również bardzo pomogła. Ciepło pozdrawiam! ☺
Pani Agnieszko, odpoczywając na plaży przeglądałam ostatni numer Vivy i z ogromnym zainteresowaniem przeczytałam Pani rozmowę z Krystyną Pytlakowską. W miarę czytania doznawałam olśnienia-przecież to o czym Pani mówi jest mi tak bliskie tak naturalne i proste. Zaraz po powrocie z rodziną do hotelu po prostu musiałam wejść na bloga prowadzonego przez Panią i praktycznie nie mogłam się oderwać od czytania!
Chcę jak najszybciej kupić książki przez Panią napisane oraz „Sekret szczęścia”.Czytanie Pani bloga daje mi niesamowitą wprost energię do działania, do zmian w swoim życiu-począwszy od tego jak wygląda moje mieszkanie czy tego co jem.
Dziękuję z całego serca i już wiem że będę tu zaglądać tak często jak tylko będę miała chwilkę – taki mój codzienny rytuał.
Bardzo serdecznie dziękuję za te słowa! To dla mnie wielka radość. W taki razie witam ciepło i będziemy się często spotykać. Cieszę się! Pozdrawiam ciepło 🙂
z WIELKIM zainteresowaniem przeczytałam tekst.
Te dziewczyny z Plastyka w Supraślu są niesamowite – gratuluję Agnieszko! Odwalasz kawał dobrej roboty.To co robisz ma sens .Jeszcze nie czytałam tego co napisałaś, ale jestem też absolwentką tej samej szkoły .Cieszę się że podobnie odbierasz świat , myślę że ta Szkoła nas tak ukształtowała .Pozdrawiam-Anna.
To prawada, ta niesamowita szkoła była bardzo ważna. Doskonałe miejsce dla wrażliwców 🙂 Pozdrawiam ciepło!!! 🙂
Bardzo dziekuje za ten artykul,od wrzesnia zaczynam nowa prace i troche sie denerwuje.Uspokoila mnie Pani tym wpisem.Swiadomosc wielu rzeczy zmienia podejscie do tematu. Swietny blog Pani Agnieszko!Pozdrawiam 🙂
Dziękuję i trzymam kciuki za nowa pracę! Na pewno będzie świetnie! Ciepło pozdrawiam ☺
Agnieszko, jestem tu dziś pierwszy raz, ale już po przeczytaniu kilku postów wyraźnie widzę, że z mojej perspektywy jesteś w gronie „ludzi, którzy znają Józefa” (cytując Anię z Zielonego Wzgórza). Najbardziej poruszyło mnie zdanie „Trzeba zrozumieć koło życia i tkwiący we wszystkim głęboki sens. Życie nie jest po to, by nas karać, ale jest miejscem rozwoju naszej duszy.” Sama niedawno pisałam u siebie: „Życie ma sens. I to nie ty masz go widzieć. Masz dwie opcje: albo możesz przyjąć, że wszystkie zdarzenia w twoim życiu to przypadek, a twoimi działaniami i myślami rządzą wyłącznie hormony i chromosomy, albo możesz przyjąć, że zdarzenia w twoim życiu są częścią jakiejś większej całości i twoje decyzje, działania, a nawet myśli mają realny wpływ na twoje życie i otaczającą cię rzeczywistość. Naturalną konsekwencją pierwszego założenia będzie bezsilność, a drugiego siła lub chociażby powinność dążenia do siły.”
Mądra Leonette, bardzo dziękuje za Twój list! ☺ W zupełności się z Tobą zgadzam i żyję widząc we wszystkim cud. Musiałam jednak przebudzić się do tego, aby go zobaczyć, poczuć i przyjąć. A On mnie prowadzi. Pozdrawiam Cię bardzo ciepło! ☺
Pani Agnieszko ja troszke z innej strony. Jestem mama rocznej Sofie, absolutnie cudnego aniolka, patrze mysle o niej i plynie tylko milosc. Chcialam sie podzielic mysla, ze tak wazne jest pamietanie ze oprøcz tej malej istoty przy nas jest mąż który tez potrzebuje nas i bliskosci. Ja mialam trudnosci z okazywaniem milosci mojemu mężowi. Istniala tylko Sofie. Mysle ze wiele z nas zapomina o naszych kochanych facetach. Ja czulam ze ta milosc która ja daje Sofie i dostaje mi wystarczy. Ale to nie tak. Najpierw chodzimy razem i poznajemy sie kim jestesmy dla siebie, pojawia sie dziecko i znów poznajemy siebie na nowo, dzieci pewnego dnia wyprowadza sie i poraz kolejny musimy sie poznac na nowo. Wszystko jest zmianą, nie zapominajmy o nas i naszych mężczyznach. Dni tak szybko mijają czasem wydaje nam się ze przeplywają przez palce. Ja dzis dziekuje Sofie i mojemu mężowi Za milosc. Tak poprostu.
Pani Joanno, to bardzo ważne co Pani napisała – dziękuję! To prawda, trzeba bardzo dbać o nasz związek, relację, bliskość z partnerem, co przy dzieciach wcale nie jest takie łatwe… Dzieci wychowujemy nie dla siebie, ale dla ich partnerów i rodzin, które stworzą. A my zostaniemy razem… Dziękuję i ciepło pozdrawiam! ☺
Pani Agnieszko,zainteresowałam się Pani tekstami,po przeczytaniu wywiadu w Vivie,bardzo się cieszę że mogę „korzystać z Pani porad.Żyję w ciągłym stresie,niestety największym powodem jest członek rodziny.Będę próbować.Dziękuję
Członkowie rodziny są zwykle bardzo ważnymi i często trudnymi osobami na drodze naszego rozwoju. Mam nadzieję, że to co piszę na blogu będzie dla Pani inspiracją… Trzymam kciuki i ciepło pozdrawiam! ☺
Witam serdecznie Pani Agnieszko:) niezmiernie cieszę się, że trafiłem na Pani bloga i jak zdążyłem już w życiu odczuć, wiem, że nie jest to przypadek (jakiś czas temu pewnie tak bym stwierdził). Chociaż tematyką ogólnie pojętego rozwoju osobistego interesuję się już jakiś czas, to wciąż jestem na etapie, w którym teoria w większości zastępuje praktykę:) i jak w sinusoidzie następują w życiu chwile trudne i takie, w których pojawia się to uczucie wzlotu i pewności, że znów jesteśmy na właściwej drodze… I mimo tego, że już wiele różnych stron i blogów miałem okazję poznać, to muszę przyznać, że wpisy które Pani zamieszcza przemawiają jakoś szczególnie. Myślę, że to zapewne zasługa szczerości i spójności wypowiedzi, które odbierane są tak naturalnie. Być może właśnie te teksty staną się dla wielu poszukujących tym niezbędnym katalizatorem do zmiany, która w końcu z teori stanie się praktyką… czego wszystkim życzę! Wszystkiego dobrego;)
Bardzo mi miło!.. Serdecznie dziękuję za te dobre słowa!
Pozdrawiam ciepło :)))))))
Bardzo dziękuję za to, że jako osoba publiczna pisze Pani o tym, czym jest szczęśliwe życie naprawdę. Jak miło widzieć kolejną kobietę, która kwitnie poprzez rozwijanie dobra w sobie i innych, a jednocześnie nie oszukuje, że miłość nie kosztuje wysiłku. Brawo.
To bardzo miłe, dziękuję…..
Pozdrawiam ciepło!!! :)))
Pani Agnieszko, czytałam ten artykuł kilka razy, w końcu postanowiłam do Pani napisać, licząc, że taka mądra kobieta jak Pani coś mi doradzi. Żyję w ciągłym stresie, praca, studia, związek. Ostatnio podjęłam bardzo ważną decyzję o zmianie pracy, niedługo zaczynam nową pracę, związaną z moim kierunkiem studiów i która może być dla mnie ogromną szansą, bałam się tej decyzji, miałam spokojną pewną pracę, w której jednak się nie spełniałam i nie czułam zadowolenia. Postanowiłam zaryzykować, mam nadzieje, że okażę się to dobra decyzja i poradzę sobie. Największym źródłem stresu, który odbija się na mnie i towarzyszy mi w różnych sytuacjach jest mój partner. Chciałabym zakończyć ten związek, ale nie potrafię, boję się, Jego chorobliwa zazdrość, podejrzenia wykańczają mnie, powodują albo ogromne zdenerwowanie albo bezradność, brak siły do życia. Partner nie potrafi sobie poradzić z zazdrością o mnie. Boję się tego cierpienia związanego z rozstaniem, tego że będę żałować, jeśli to zakończę albo że nikt mnie tak nie pokocha. Wiem, że tak nie mogę żyć i nie chcę. Zawsze byłam silna i nie rozumiałam kobiet, które tkwiły w toksycznych związkach, a teraz jestem taka sama. On odebrał mi moją siłę, poczucie własnej wartości. Chciałabym się uwolnić, lecz nie umie….Pozdrawiam
STRES? Nie ma czegos takiego, jest tylko brak czekolady 😀 Ona potrafi zalatwic sprawe!
Witam, dziękuję za ten post tak jak juz wspomniałam lecze sie z depresji jest mi ciezko,to wszystko co Pani pisze dodaje mi nadziei i bardzo mi pomaga -dziękuję i pozdrawiam i czekam z niecierpliwościa na następne posty
Pani Agnieszko, jak reagować jeśli stresorem jest własny partner? bez powodu docinki z przeszłości ,ocenianie mnie, krytyka zachowania ,krytyka mojego wyglądu etc.
Dziękuję za ten artykuł 🙂 Straszne jest to, że stres towarzyszy nam tak na prawdę wszędzie! Najważniejsze jest to, aby pracować nad sobą, starać się radzić sobie ze stresem i korzystać z tekstów, takich jak tutaj. Przeglądając Internet trafiłam na jeszcze jeden ciekawy artykuł, który bardzo do mnie „przemówił” i mi pomógł. Podrzucam do tutaj: http://michalpasterski.pl/2017/03/jak-radzic-sobie-ze-stresem/ i zachęcam wszystkich do lektury!
Witam,Pani Agnieszko.Mam zapytanie odnosnie jogi .Mam 48 lat i jak to w tym okresie moze być :nierównowagę hormonalną tzn jeszcze w normie estrogeny ale juz braki w wydzielaniu progesteronu.Dotego podwyzszona prolaktyna.Ze wzgledu na cysty na piersiach nie za bardzo wskazana jest joga hormonalna,bo podnosi raczrj tylko poziom estrogenów.Mam zapytanie czy ćwiczenia z hatha jogi plus oddech i medytacja są w stanie tę gospodarkę wyregulować?Dodam ze wahania nastroju ostatnio dają się we znaki.W preparatach sięgam po naturalne rzeczy .Pozdrawiam.P.S.Jestem fanką Pani strony.