Od setek lat, kiedy zaczynało się przedwiośnie, ilość infekcji gwałtownie wzrastała. Organizmy zmęczone zimą, brakiem słońca i świeżych produktów odżywczych stawały się osłabione i podatne na infekcje wirusowe oraz bakteryjne. Dlatego naszą polską tradycją stało się, że podczas rodzinnych spotkań, na przykład z okazji świąt Wielkanocy, na polskim stole stawiano miskę świeżo utartego chrzanu. Był tak ostry, że aż piekło w gardle i szczypało w oczy. W ten właśnie sposób pozbywano się z organizmów chorobotwórczych patogenów. Chrzan stał się tak popularny, ważny i niezbędny podczas przedwiośnia, że w niektórych regionach naszego kraju stał się nawet obowiązkowym składnikiem Wielkanocnej Święconki.

Zachwycamy się japońskim wasabi oraz innymi roślinami z dalekich krajów, o wspaniałych walorach smakowych oraz niezwykłych właściwościach zdrowotnych, ale często zapominamy o tym, jakie skarby posiadamy tuż obok siebie. Czy wiesz, że chrzan jest niesamowitą rośliną: naturalnym antybiotykiem o naukowo potwierdzonym działaniu? Przez naturoterapeutów został nazwany słowiańskim żeń-szeniem. Ten dar natury powszechnie używany przez nasze babcie został bardzo gruntownie przebadany i ma naukowo potwierdzone działanie bakteriobójcze, grzybobójcze, wykrztuśne, a nawet antynowotworowe. Jest prawdziwym, bardzo tanim cudem natury, który tylko czeka, aby z niego skorzystać!

Chrzan to naturalny antybiotyk, remedium na chore zatoki i migdałki oraz specyfik, który zapobiega powstawaniu raka!

Kiedy go doceniłam? Wiele lat temu Nowym Jorku. Pracowałam wtedy na Manhattanie jako modelka już od kilku miesięcy, gdy pewnego dnia, w przerwie na szybki lunch wstąpiłam do małego włoskiego bistro, gdzie serwowano domowej roboty kanapki. Zamówiłam porcję z pieczonym indykiem, a gdy ugryzłam pierwszy kęs po prostu…. zamarłam. Dobrze znane smaki lub zapachy w mgnieniu oka przenoszą nas w inny wymiar – do naszej przeszłości, dobrze znanych uczuć i miejsc. To był smak domu, smak świąt, smak miłości i poczucia bezpieczeństwa. „Co to jest?” – zastanawiałam się zaskoczona. Czym jest ten magiczny składnik, który tak bardzo poruszył moje zmysły, wspomnienia i emocje?

Cóż, to był właśnie chrzan… 🙂

Kanapka z chrzanem zjedzona w samym centrum Manhattanu załatała w moim sercu (na chwilę) wielką tęsknotę za bliskimi i za domem. Nie spodziewałam, że chrzan spotkam właśnie tam! Myślałam, że tylko Polacy go jadają – podobnie jak kiszone ogórki lub kiszona kapustę. Myliłam się! Chrzan jest doskonale znany i bardzo ceniony na całym świecie. W wielu krajach jest nawet oficjalnie uznany za lek! Niestety, u nas staje się coraz bardziej niedoceniany. Najwyższy czas, by przywrócić czas jego świetności, zwłaszcza teraz, gdy naturalne leki są tak potrzebne i cenne! 🙂

Świat naszych przodków

Czy zastanawialiście się jak wyglądał świat przez odkryciem przez Fleminga w 1928 roku penicyliny, pierwszego antybiotyku? Ludzkość nie wyginęła przecież przez miliony lat, pomimo ostrego klimatu, zimna, kiepskich warunków higienicznych, bakterii, wirusów, brudów i panoszących się zaraz. Jakoś przetrwaliśmy. 🙂 Dzisiaj zbyt często zapominamy, że wszystko, co jest nam potrzebne, by dobrze i zdrowo żyć znajduje się w naturze. Fleming ostrzegał nas, że jeśli będziemy nadużywali antybiotyków (co z pewnością ludzkość obecnie czyni), to wrócimy do punktu wyjścia – bakterie staną się odporne na większość znanych nam, syntetycznych antybiotyków. Czy znasz osoby, które przyjmowały po trzy serie antybiotyków? Czy znane są Ci osoby, które pomimo przyjmowania antybiotyków nie były w stanie wyjść z choroby? Z całą pewnością tak – jest to syndrom, który nasila się z każdym kolejnym rokiem. Ta tendencja prawdopodobnie będzie narastać. Dlatego nastał najwyższy czas, byśmy powrócili do zdrowego, mądrego sposobu korzystania z naturalnych roślin o silnych właściwościach leczniczych – podobnie jak czynili to nasi przodkowie. Na co dzień.

Doskonale wiemy, że genialnym naturalny antybiotykiem i antidotum na wiele infekcji i chorób jest czosnek – ale na tym nie można poprzestać! Należy używać różnorodnych produktów odżywczych i zdrowotnych, aby wzajemnie uzupełniały się, wzmacniały, dopełniały. Należy jadać różnorodne pokarmy, aby zwiększać naszą odporność i walczyć z chorobami czy pasożytami przewodu pokarmowego – jak czynią to m. in. czosnek, cebula, chrzan czy kiszone ogórki oraz kiszona kapusta. To są nasze skarby, których często nie doceniamy.

W naszym kraju chrzan jadano kiedyś na potęgę. Poważnie. Zrobiłam małe, prywatne dochodzenie wśród osób, które urodziły się dawno temu i mieszkały na wsi.

„Chrzan? Był w domu zawsze!” – powiadają niemal jednym głosem. „A jak go jadano?” – dopytuję się ciekawa. „No jak to, tarło się i smarowało nim chleb!”. Kanapka z samym, świeżo utartym chrzanem? Genialny antybiotyk, który leczy migdałki i zatoki. Rozrzedza flegmę i niszczy pasożyty przewodu pokarmowego. Super! Gdy niedawno łapało mnie przeziębienie (wokół mnie wszyscy prychają i kichają) jadałam pajdę razowego chleba z oliwą i z bardzo ostrym chrzanem. Pomogło. W dodatku jest to zgodne z moją dietą niełączenia! 🙂

Przedstawiam Wam – oto wspaniały chrzan!

Chrzan pospolity to bardzo odporna, wieloletnia bylina z rodziny kapustowatych. Jest odporna na siarczysty mróz, oraz na doskwierające susze. Nic go nie niszczy. Potrafi odrodzić się z zaledwie kilku maleńkich korzonków pozostawionych w ziemi, a pojedyncza roślina może przeżyć nawet kilkadziesiąt lat. Współcześni naukowcy gruntownie go przebadali i uznali za „super żywność”, jednak jego zdrowotne i konserwujące właściwości znali i doceniali już Rzymianie i Egipcjanie. Obecnie można go spotkać na całym świecie: w Europie, Ameryce Północnej, Azji, w tym również na terenie całej Polski. Marcin z Urzędowa w swoim „Herbarzu Polskim” z 1593 r. wspomina chrzan jako „… ziele znakomite w Polsce, które wpływa na zdrowie i przedłuża życie”. Współcześnie naukowcy odkryli, że swoje niezwykłe właściwości zdrowotne chrzan zawdzięcza w głównej mierze obecności cennego związku o nazwie synigryna. Dowody naukowe na temat jej zdrowotnego działania opisane zostały na przykład w TYM obszernym badaniu.

Chrzan jest uprawną, ale również dziko rosnącą rośliną przyprawową i leczniczą. Do spożycia nadają się jego dorastające ponad 50cm łodygowe liście oraz gruby, biały korzeń. Wykorzystuje się je do celów spożywczych, konserwujących oraz leczniczych.

Liście chrzanu zabezpieczają żywność przed szybkim zepsuciem – nasze babcie zawijały w nie kiełbasy oraz piekły na nich chleb. Okazuje się, że nie tylko mięso czy wędliny, ale również masło, ser czy jaja szczelnie owinięte czystymi liśćmi chrzanu (również liśćmi pokrzywy, o której więcej pisałam tutaj) zachowują długo świeżość, nie jełczeją i nie psują się, gdyż zawarte w liściach glikozydy siarkocyjanowe skutecznie niszczą bakterie, wirusy i grzyby.

W medycynie ludowej chrzan był stosowany do pobudzania apetytu u niejadków i rekonwalescentów. Ułatwia on trawienie, ponieważ pobudza wydzielanie kwasów trawiennych, dlatego obowiązkowo powinien być dodawany do tłustych i ciężkich potraw, a takich jak wiadomo jadano kiedyś sporo. Chrzan pomaga też w leczeniu wątroby, kolki wątrobowej i płucnej.

Jest też moczopędny, idealnie sprawdza się w leczeniu kamicy moczowej, zapalenia korzonków, reumatyzmu i podagry. Rewelacyjnie leczy i oczyszcza drogi moczowe. Można go również stosować w leczeniu trudno gojących się ran, naderwań i zapaleń ścięgien. Chrzan ma działanie odkażające i rozgrzewające, co zawdzięcza zawartości wspomnianych już wyżej glikozydów siarkocyjanowych, które nadają chrzanowi ostry, piekący smak. To właśnie on ma silne działanie antybakteryjne, antywirusowe i antygrzybiczne.

Z uwagi na dużą zawartość wit. C przetwory z chrzanu i z jego dodatkiem zwiększają odporność organizmu. Chrzan naprawdę potrafi bardzo wiele, między innymi:

  • zapobiega i łagodzi objawy wszelkich infekcji,
  • wzmacnia odporność organizmu,
  • niszczy wolne rodniki,
  • pomaga w przeziębieniach, zwalcza katar, leczy zapalenie zatok,
  • wspomaga leczenie zapalenia płuc i oskrzeli,
  • wspomaga leczenie kaszlu jako lek wykrztuśny oraz leczenie astmy,
  • wspomaga leczenie anemii,
  • poprawia przemianę materii oraz odchudza,
  • rozrzedza krew i poprawia jej krążenie,
  • obniża cholesterol,
  • usprawnia pracę wątroby i wspomaga nerki,
  • odkwasza organizm,
  • oczyszcza z toksyn,
  • zapobiega zaparciom,
  • łagodzi bóle reumatyczne i stany zapalne korzonków,
  • odkaża jamę ustną i dziąsła, oraz zapobiega krwawieniu dziąseł i paradontozie,
  • przeciwdziała szkorbutowi,
  • leczy ropiejące trudno gojące rany i wrzody,
  • wspomaga leczenie zapalenia uszu

Lekarze naturoterapeuci często podkreślają lecznicze działanie chrzanu. Osobom chorym na choroby układu krążenia zalecają nawet noszenie na piersiach małych, obranych i oczyszczonych kawałków chrzanu, najlepiej umieszczonych w płóciennych woreczkach.

Chrzan zawiera ponadto olejek eteryczny, składniki mineralne ( min. potas, wapń, fosfor, magnez, żelazo, mangan, sód, cynk, siarkę, fosfor) błonnik oraz witaminy (min. A, B, B1, B2, C, E). Jest warzywem mało kalorycznym – 100g to tylko 70 kalorii. Zawiera również substancje bioaktywne o działaniu przeciwnowotworowym. Jest oficjalnie uznawany za lek, np. we Francji, Szwajcarii czy Holandii, chociaż w Polsce jest głównie przyprawą do sałatek i wędlin…

Chrzan jest pozycją obowiązkową w mojej kuchni. Dokładnie opisałam to w tym wpisie, podałam tam również przepisy na wykorzystanie chrzanu w kuchni i w kosmetyce. Polecam Wam szczególnie syrop chrzanowy do stosowania podczas infekcji – jest rewelacyjny! Przepis znajdziecie również we wspomnianym wpisie.

Więcej zdrowych przepisów znajdziecie w mojej bestsellerowej książce „Smak ZDROWIA” oraz „Smak wiecznej MŁODOŚCI”, które pomogły żyć zdrowiej już wielu osobom 🙂

NOWOŚĆ – o mojej drodze do zdrowia oraz o naturalnych terapiach, wzmocnieniu i oczyszczeniu organizmu mówię w najnowszym WEBINARZE – link dostępny jest TUTAJ.

Życzę Wam zdrowia i przesyłam mnóstwo dobrej energii! 🙂