Kiedy prowadziłam przed dwoma tygodniami warsztaty w Irlandii, rozmawiałam z pewną przemiła dziewczyną o jej tęsknocie za Polską. Podczas naszej rozmowy wyznała, że jaj dzieci najbardziej tęsknią za kompocikami, które podczas wakacji robi ich babcia. „To dlaczego Ty nie zrobisz takich tutaj, dla swoich dzieci?” – zapytałam. „No, wiesz, nigdy o tym nie pomyślałam. Nie umiem…”.

I chociaż dla mnie, jaki i dla wielu innych osób ugotowanie kompotu wydaje się sprawa najprostszą na świecie, istnieją osoby, dla których wcale nie jest to takie proste i oczywiste. W tym momencie przypomniał mi się mój przepis na kompot z rabarbaru i truskawek z dodatkiem aromatycznych przypraw, którym podzieliłam się z czytelniczkami jednego z pism kobiecych. Zrobił furorę! Mnóstwo osób dziękowało mi za ten przepis wychwalając bogactwo smaków i aromatów jednocześnie dziwiąc się, że z tak prostej potrawy można wyczarować coś tak pysznego.

Fenomen kompotu.

Z radością patrzę na miny osoby, które mnie odwiedzają, kiedy biorą pierwszy łyk kompotu, który przygotowałam w moim domu. Na ich twarzach maluje się błogi uśmiech zadowolenia, ale jednocześnie zdumienie –  jak coś tak prostego może być aż tak pyszne?!…. Wypijają po kilka szklanek, a późnij długo wspominają moje kompoty z rozrzewnienie, a mi jest niezmiernie miło 🙂

Kompoty to dzisiaj rzadkość, ale jeszcze nie tak dawno temu były w naszym kraju napojami jak najbardziej powszechnymi, popularnymi, tradycyjnymi. Zostały wyparte przez niezdrowe, chemiczne, gazowane napoje oraz soczki w kartonikach, których wartość odżywcza jest znikoma. Dodatkowo w naszym klimacie wychładzają organizmy, które o tej porze roku potrzebują odżywienia i ogrzania.

Nie zastanawiałam się kiedyś nad wartością odżywczą kompotów. Dałam się zwieść modzie na wszystko, co surowe i raw. Ale czy jest to tak do końca zdrowa moda? Jeśli przyjrzymy się diecie Japończyków, czyli najdłużej żyjącej nacji świata to zauważymy, że w ich codziennej diecie występuje mnóstwo gotowanych potraw, a podstawą jest zupa Ramen, która jest długo gotowanym wywarem. Na podobnej zasadzie działa Medycyna Chińska, która przykłada ogromną wagę do potraw gotowanych, najlepiej długo i na wolnym ogniu. Z drugiej strony znam wiele osób, które z wielkim oddaniem stosowały dietę surową (raw) i okupiły to problemami zdrowotnymi.

Ja nie twierdzę, że dieta surowa/raw jest definitywnie zła – ależ nie! Potrafi być zbawienna i lecznicza, jeśli stosowana jest w odpowiednim momencie roku i przez określony okres czas. W ten sposób leczyło się ludzi, nawet już w starożytności, również w ajurwedzie. Ale pory roku zmieniają się, a co za tym idzie również potrzeby naszych organizmów. Dlatego ja jestem wyznawcą diety „środka” –  cenię potrawy odżywcze, świeże i surowe, ale również podczas chłodnych miesięcy ogrzewam organizm potrawami gotowanymi. Tak więc moim kluczem są odpowiednie proporcje między tym co surowe, a tym co gotowane.

Czy kompoty są zdrowe?

Nie zastanawiałam się kiedyś nad wartością odżywczą kompotów – myślałam, że z czasie gotowania wszystkie wartości odżywcze ulatniają się wraz z obróbką termiczną. Jednak po rozmowie z pewną fantastyczną naturoterapeutką z wielkim doświadczeniem, zmieniałam zdanie. Zalecała picie kompotów przez okrągły rok. Latem chłodne, zimą ciepłe. Najlepiej wykonane z prawdziwych, polskich owoców, jeszcze lepiej z tych dziko rosnących, których większość ludzi w ogóle nie zauważa i nie docenia.

Podczas procesu gotowania kompotu niektóre witaminy ulatniają się, owszem, ale wiele cennych składników przedostaje się do wywaru (płynu, kompotu), na tej samej zasadzie, na której gotowany jest bulion lub rosół.

Taki kompot dostarcza nam bardzo wielu, niezbędnych składników odżywczych w najlepiej przyswajalnej przez nasze organizmy formie. Ponieważ są poddane obróbce termicznej, w przeciwieństwie do surowych soków nie uszkadzają cennej energii trawiennej i nie wprowadzają do organizmu wilgoci i wychłodzenia, ponieważ są gotowane. Odżywiają i budują cenne płyny organizmu, w tym także krew.Według Medycyny Chińskiej takie gotowane kompoty są dla naszych organizmów idealne, zawierają cenny błonnik pokarmowy, dają uczucie wewnętrznego spokoju, odprężenia i odpoczynku.

Gotowe soki i napoje owocowe sporządzane są głównie z koncentratów, często z dodatkiem cukru lub innych substancji słodzących, a także aromatów, barwników, a nawet środków konserwujących. Takie produkty zakwaszają organizm, podczas gdy naturalne, domowe kompoty działają alkalicznie, a więc odkwaszają organizm. To jest dla nas niezwykle ważne i cenne (oczywiście te bez dodatków cukru)!

Jak ugotować domowy kompot?

Bardzo prosto! 🙂

Można je gotować przez cały rok, z owoców świeżych, mrożonych lub suszonych, które w sposób wyjątkowo korzystny regulują trawienie. Najważniejsza jest kreatywność, zapał, fantazja i radość podczas zabawy w gotowanie 🙂

Do dużego garna wkładam dobrze umyte i przekrojone owoce. Nie obieram ich ze skórek, które są bardzo cenne!

Z jabłek i gruszek usuwam gniazda nasienne, ale kilka z nich pozostawiam. Cenię wszystkie owoce, na przykład jabłka ( w tym również małe jadalne rajskie jabłuszka lub dzikie jabłka), gruszki, śliwki (w tym renklody i niezwykle aromatyczne mirabelki), agrest, maliny, wiśnie (cudowne!), rabarbar, porzeczki czerwone lub czarne (te lubimy najbardziej), świeża żurawina (już jest do nabycia na wielu bazarkach – przepyszna i zdrowa genialna na drogi moczowe i pęcherz!).

Do sporządzania kompotów idealnie nadają się wszelkie owoce suszone. Właśnie z nich się robi kompot wigilijny, który genialnie, naturalnie reguluje trawienie (przepis podałam na przykład w mojej książce „Smak świąt”, która znowu jest bardzo potrzebna!). Słodycz suszonych owoców może zstąpić dodatek cukru. Suszone śliwki, figi, morele, daktyle, a nawet rodzynki mogą dodać do kompotu fenomenalnej, naturalnej słodyczy.

Pamiętajmy o tym, żeby suszone owoce były niesiarkowane – można je zrobić samemu lub kupić w sklepach (lub sektorach w supermarketach) ze zdrową żywnością. Oczywiście przed użyciem należy je umyć.

Ważny dodatek – aromatyczne przyprawy

Moje kompoty zawsze są z dodatkiem cudownych aromatycznych przypraw, które dodatkowo podnoszą nie tylko walory smakowe, ale również zdrowotne! Przecież cynamon czy goździk to naturalne antybiotyki! Zawierają również substancje antywirusowe, które są tak cenne o tej porze roku.

Przyprawy, które dodaję do kompotów to: kawałek kory cynamonu cejlońskiego, goździki, zielone nasiona kardamonu, gwiazdki anyżu, czasem liść laurowy, czasem kawałek imbiru (Helenka nie przepada…), kawałek laski wanilii.

Do kompotów możemy dodać trochę soku z cytryny, jeśli jest za mało kwaśny, ale to już na końcu, po ugotowaniu, kiedy kompot przestygnie, aby nie utracić witaminy C.

Do kompotów możemy również dodać zioła świeże lub suszone – latem miętę, melisę, werbenę, w chłodne dni lipę lub niewielki kawałek rozmarynu (uwaga, jest bardzo aromatyczny).

Moja żelazna zasada.

Moja żelazna zasada to dużo owoców. Żeby kompot był naprawdę aromatycznym zdrowy i pyszny powinien być intensywny. Ważne jest zachowanie odpowiednich proporcji między owocami słodkimi kwaśnymi. Bardzo ważne jest tu generalnie wyczucie smaku i odpowiednia kompozycja.

Czym słodzić kompoty?

Nie zawsze jest taka potrzeba. Czasami kompot sam w sobie może być tak słodki, że wymaga dodatku soku z cytryny. Idealne do słodzenia są suszone owoce. Ale jeśli to nie wystarczy, jak na przykład przy wybitnie kwaśnym rabarbarze czy czarnych porzeczkach, wtedy możemy wspomagać się naturalnymi słodzikami. Na przykład gdy kompot przestygnie możemy dodać jasny miód. Ale osoby, które lubią słodkości mogą sięgnąć po cukier trzcinowy, kokosowy, a wielbiciele ksylitolu lub innych substancji słodzących to, co lubią. Każdy ma w tych czasach bardzo szeroki wybór!

Przepis na przykładowy kompot z jesiennych owoców

Składniki:

  • Sezonowe jesienne owoce, na przykład jabłka, gruszki, śliwki
  • Możesz dodać mrożone owoce takie jak truskawki, maliny, czarne porzeczki (wybitne)
  • 2 gwiazdki anyżu
  • ½ – 1 laska cynamonu cejlońskiego
  • 5-10 ziaren kardamonu zielonego
  • 5-8 ziaren goździków
  • Garść umytych suszonych śliwek, rodzynek, kilka fig i daktyli.
  • Możesz też dodać kawałek imbiru, kilka ziaren czarnego pieprzu ub inne ulubione przyprawy, które wcześniej wymieniłam

Wykonanie:

  1. W dużym garnku umieść dużą ilość owoców (świeżych, mrożonych, suszonych) – mniej więcej 1/2- ¾  garnka. Nie żałuj owoców, dzięki nim kompot będzie bardziej intensywny, aromatyczny i pyszny!
  2. Dodaj przyprawy i całość zalej wrzącą wodą.
  3. Doprowadź do wrzenia i gotuj pod przykryciem, na wolnym ogniu około 10 minut.
  4. Wyłącz ogień i pozostaw kompot pod przykryciem, aby płyn wyciągną z owoców i przypraw intensywność smaków i aromatów.
  5. Gdy kompot przestygnie spróbuj go i w razie potrzeby dopraw, aby był odpowiednio słodki i kwaśny.

O tej porze roku najlepiej jest pić kompot ciepły. Owoce z kompotu można zjeść na deser.

Mam nadzieję, że ten tekst zachęci Was do gotowania pysznych, zdrowych, tradycyjnych, a jednak bardzo nowoczesnych kompotów! Jestem przekonana, że właśnie tworzymy nową modę na fantastyczne domowe napoje, które sprawiają ogromną radość nie tylko podczas picia, ale również podczas gotowania –  cały dom pachnie obłędnie! To jest moja domowa aromaterapia i czarowanie zimowych dni, o których szeroko piszę o mojej najnowszej, cudownej, bardzo inspirującej książce pt. „Twój dobry rok”.

Marzę o tym, aby te kapryśne jesienno – zimowe dni były dla Was czasem cudownym, magicznym, radosnym i spełnionym! 🙂

Z miłością,

Agnieszka