Prawda jest taka, że prowadziłam chaotyczny i pozbawiony świadomości tryb życia. Żyłam i spałam w mentalnym i duchowym bałaganie. Bałagan i chaos był w mojej głowie i w moim życiu – o jakim „typie” jest tu więc mowa…?

Kiedy podczas podróży wstajesz rano na samolot, czasem nawet w ciągu nocy, to dajesz radę, prawda?”
– spytała Iwona.

„Tak”– odpowiedziałam.
Zawsze potrafiłam się zmobilizować i dzielnie, bez marudzenia obudzić się na samolot. A później spędzić cały dzień będąc przytomną i aktywną. Miałam takie nastawienie i to mi się udawało.

„Więc mam dla ciebie ważną wiadomość” – kontynuowała Iwona.
„To co teraz przeżywasz, to jest najważniejsza podróż twojego życia”.

Zamarłam.
TO JEST NAJWAŻNIEJSZA PODRÓŻ MOJEGO ŻYCIA – powtórzyłam w swojej głowie.
To jest podróż do mnie samej.
Do tej lepszej wersji mnie, której jeszcze nie poznałam.
Która czeka na odkrycie.
A teraz dostaję narzędzia, które mogą mi w tym pomóc.
Mogę je odrzucić, ale też mogę z nich skorzystać.

Postanowiłam z nich skorzystać i zobaczyć co z tego wyniknie.

Mając nową świadomość zaczęłam w pełni korzystać z darów poranka. I co mnie spotkało? Najpiękniejsze i najczystsze, błogosławione chwile, które przeżywałam o świcie. Oczywiście łatwiej jest tego doświadczyć wiosną czy latem, gdy światło budzi się wcześnie. O tej porze roku, gdy rano jest jeszcze zupełnie ciemno za oknem, zapalam świece, a później światła. Jednak pomimo ciemności za oknem, za nic nie chcę oddać moich błogosławionych, spokojnych poranków, czystej energii i kontaktu… z tą lepsza wersją mnie samej, którą nareszcie odkryłam i poznałam.

Odkąd wstaję rano, moje dni są długie. Nareszcie realizuję to, o czym kiedyś tylko marzyłam podczas nieprzespanych nocy. Żyję takim życiem, jakiego pragnęłam. Nie twierdzę, że na wszystko mam czas – zdecydowanie nie mam :). Bardzo bym chciała, żeby doba miała 48 godzin, ale ma tylko 24. Więc te, które mam do dyspozycji staram się dobrze wykorzystać.

1/3 mojego czasu przeznaczam na regenerację, a przez resztę czasu mam siłę i energię, by ŻYĆ! 🙂 Twórczo, świadomie, produktywnie, z miłością. Brakuje mi czasu na wiele przyjemności, ale mam wystarczająco dużo siły, by się tym czasem z Wami podzielić i napisać ten tekst :).

Odkąd zmieniałam styl życia muszę przyznać, że najbardziej kreatywna i twórcza jestem właśnie rano! Myliłam się sądząc kiedyś, że wieczorem i w nocy mam najlepsze pomysły. Odkąd wstaję wcześnie rano napisałam trzy książki. Kiedyś nocami tylko o nich mówiłam, albo marzyłam, natomiast rano nie miałam siły na realizację tych marzeń…

Jakość świeżego, wypoczętego umysłu jest nie do przecenienia. Nie rozumem jak mogłam kiedyś ulec powszechnej opinii, że to właśnie noc jest kolebką genialnych pomysłów. To nie prawda – jest nią poranek. Świeży, pełen spokoju i czystej energii.

Co zrobić, aby dobrze spać?

Stulatkowie pytani o receptę na długowieczność podkreślają wagę spokojnego snu. Większość z nich stworzyła sobie pewne rytuały, które pomagają im zapaść w zdrowy sen.

Z biegiem czasu ja również je sobie stworzyłam. Pomagają mi wyciszyć umysł i wycofać się z dziennej aktywności. Uwielbiam moje wieczorne rytuały, ponieważ pomagają mi wypocząć, zrelaksować się i wejść w moją prywatną strefę komfortu. Te rytuały są dobre nie tylko dla mnie, ale również dla całej rodziny. A zwłaszcza dla dzieci. Wypoczęci, zregenerowani rodzice, to zdrowe i zrównoważone dzieci. Energia rodziców emanuje na dzieci. Wzmacnia je, uszczęśliwia i uzdrawia :).

Jak przygotować się do dobrego snu?

Najlepiej jest zacząć wieczorne wyciszenie już o godzinie 20:00. Jeśli oglądasz telewizję, to o tej porze warto już wyłączyć telewizor i oderwać się od rytmu świata – dla świata jesteśmy przez cały dzień, a wieczór powinien być tylko nasz :). Spotkaj się ze swoimi bliskimi, ale również z fascynującą osobą wartą poznania i zaprzyjaźnienia się – z samą sobą.

Najważniejszym związkiem ze wszystkich jest ten, który mamy ze sobą, a wszystkie inne zależą właśnie od niego. Nie możemy utrzymywać udanych kontaktów na żadnym poziomie: fizycznym, emocjonalnym czy duchowym, jeśli w tym samym czasie mamy kiepski kontakt ze sobą. A kiedy w ciągu dnia mamy czas, aby ze sobą naprawdę pobyć? Może ta chwila, gdy dzieci pójdą spać jest dobra? Albo świt, gdy wszystko jeszcze śpi? Właśnie teraz, gdy piszę te słowa jest taka moja chwila, 5:30 rano… :). Podarowałam sobie spokojny wieczór, bym teraz mogła dzielić się z Tobą tym, co w życiu odkryłam!

Proste zasady jak się dobrze wyspać

  • Przed snem nie należy oglądać telewizji, a telewizor w sypialni jest absolutnie niedopuszczalny. Nawet laptop to zdecydowanie za dużo…
  • Nie przynoś do sypialni materiałów związanych z pracą.
  • Jeśli próbujesz zasnąć, a twój umysł myśli o wszystkich wydarzeniach dnia i odtwarza uczucia i emocje, które im towarzyszą, nie jest w stanie odłączyć się i wypocząć w czasie snu. Albo nie będziesz w stanie zasnąć, albo sen będzie tak lekki i niespokojny, że obudzisz się zmęczona. Jeśli Twoja głowa ciągle pracuje, planuje, układa, kombinuje, to radzę chwycić za notes, spisać wszystkie zadania na jutro i zamknąć temat do rana. Najgorzej jest kłaść się do łóżka z ciągle planującą i przeciążoną głową. Zapisać, zamknąć i odłożyć. Teraz jest czas na regenerację i zbieranie sił. Czas przed snem zdecydowanie nie jest dobrym czasem, aby spróbować rozwiązać problemy swojego życia! Świetna jest metoda Scarlett z „Przeminęło z wiatrem”:

„Pomyślę o tym jutro”.

To jest genialna metoda! Wypoczęty umysł świetnie poradzi sobie z problemami, które w świetle dnia nie wyglądają aż tak strasznie…
Czytaj dalej na następnej stronie…