Ogromnym powodzeniem wśród Was cieszy się mój niemal już kultowy pasztet z cukinii, dlatego dzisiaj chciałam podzielić się z Wami moim kolejnym cudownym przepisem na wegetariański pasztet z pieczonej marchewki. Dlaczego z pieczonej marchewki? Wpadłam na ten pomysł dlatego, że nie jestem fanką marchewki gotowanej, a pieczoną wprost uwielbiam. Jest słodka, wyrazista w smaku i bardzo aromatyczna – dla wielu osób wręcz zaskakująco pyszna! Mój pasztet jest bardzo prosty w wykonaniu, lekki, odżywczy, zdrowy, sycący, z małą ilością kalorii – idealny na wszelkie diety i zdrowe życie! 🙂

Wczoraj upiekłam połowę porcji, którą podaję w przepisie (400g pieczonej marchewki, 2 jajka, 3-4 łyżki kaszki) i zjedliśmy go za jednym razem (trzy osoby). W zasadzie tak lubię najbardziej – świeży, ciepły, pyszny. Większa porcja (taka jak w przepisie) zostaje u nas na dwa dni – można jeść go na zimno (to lepiej robić latem) lub podgrzać.

Jak go jadać? Ja uwielbiam polany odrobiną Mikstury Mojej Mamy (tutaj jest link do przepisu), z dodatkiem np. pysznej sałaty lub surówki. Ale można go jadać z pieczywem, ryżem, kaszami, pieczonymi warzywami lub bez dodatków, jako samodzielne danie, jako przekąskę, ciepłą kolację lub lekki obiad. U nas wczoraj było takie obiadowe menu: zupa z porów z selerem naciowym (dla chętnych z grzankami), a na drugie danie ciepły pasztet z pieczonych marchewek z imbirem, z dodatkiem surówek (jedna z pieczonych buraczków, druga to ogórki z tartym imbirem, a trzecia to mieszanka sałat). Do tego właśnie odrobina Mikstury Mojej Mamy.

Oba przepisy (na „Zupę z porów z selerem naciowym” oraz na „Pasztet z pieczonych marchewek z imbirem”) znajdziecie w najnowszym wydaniu magazynu Uroda Życia. Z tą różnicą, że wczoraj mój pasztet upiekłam z dużą ilością pestek słonecznika, dyni oraz nasion czarnuszki, którymi obficie posypałam wierzch pasztetu przed pieczeniem. To wszystko skropiłam z wierzchu odrobiną oliwy z oliwek (u mnie zawsze jest marynowana z czosnkiem, ziołami i kolorowym pieprzem). Zresztą same wiecie, że w kuchni zawsze jesteśmy kreatywne – taka jest zasada! 🙂 Ciągle coś dodajemy od siebie!

W tym wydaniu „Urody życia” znajdziecie również przepis na pyszny pasztet z pieczonych białych warzy. Ten polecam z dodatkiem białego chrzanu, a nawet z musztardą. Pycha! 🙂

 

Czas wykonania pasztetu: około 2 godziny (razem z pieczeniem)

Składniki na dużą porcję:

  • 700-800g obranej marchewki
  • 2 obrane cebule
  • 6 obranych ząbków czosnku
  • pęczek natki pietruszki – umyty, osuszony i posiekany
  • 3-4 cm kawałek imbiru, obrany
  • 5-6 łyżek kaszy manny (w wersji z glutenem) lub kaszki kukurydzianej (w wersji bezglutenowej)
  • 3 jajka
  • ½ łyżeczki kurkumy
  • ½ łyżeczki przyprawy curry
  • świeżo utarta gałka muszkatołowa
  • 1 łyżeczka suszonego cząbru
  • 1 łyżeczka dobrej przyprawy do zup bez dodatku chemii
  • 2 łyżki masła klarowanego lub oleju roślinnego do smażenia (np. z pestek winogron)

Na wierzch pasztetu np. pestki słonecznika, dyni, nasiona czernuszki.

Wykonanie:

Obrane marchewki upiecz do miękkości, aż będą lekko rumiane. Następnie odstaw je do ostudzenia.

Drobno posiekaj cebulę, czosnek i imbir. Podsmaż je na rumiano na maśle klarowanym lub na oleju (w takiej ilości, aby warzywa były całkowicie zanurzone w tłuszczu).

Piekarnik nagrzej do 180C – 190C. Foremkę „keksówkę” wysmaruj tłuszczem i wysyp odrobiną tartej bułki.

Do miksera wrzuć pokrojoną na kawałki upieczoną marchewkę, dodaj podsmażoną cebule z czosnkiem, imbirem oraz całym olejem (nie martw się, potrawa nie będzie tłusta!). Dodaj jajka, kaszkę, natkę pietruszki oraz pozostałe przyprawy. Wszystko razem zmiksuj ze sobą na konsystencję, jaką najbardziej lubisz (grubiej lub drobniej). Całość dopraw do smaku solą, tak jak lubisz.

Masę przełóż do foremki i piecz przez około 50 minut, aż pasztet stanie się z wierzchu rumiany (każdy piekarnik piecze inaczej, czasem trochę dłużej, czasem trochę krócej). Mniejszą porcję na pewno pieczemy krócej. 🙂

Smacznego i na zdrowie!

🙂