„Miejsce, w którym jesteś w tej chwili,  Bóg wyznaczył na mapie dla ciebie”.

Rumi

Kocham to zdanie Rumiego, ponieważ przypomina mi, że w każdej sytuacji, w której obecnie się znajduję, jest ukryty dla mnie dar, sens i szansa na rozwój. Nawet, jeśli z pozoru sytuacja ta wydaje mi się bardzo trudna, kłopotliwa, niewygodna, lub mam wrażenie, że na nią… nie zasłużyłam.

No właśnie – to poczucie, że na to nie zasłużyłam. Znasz to, prawda? Boski plan naszego zbawienia nie zawiera błędów. Owszem, zawiera w sobie wyzwania, ale nie pomyłki. Bóg się nie myli – to nasza percepcja wybiera z obrazu świata poszczególne elementy i tak je nazywa. To, na czym koncentrujesz swoją uwagę, na czym ogniskujesz skupisko swojej energii – to do siebie przyciągasz i to staje się Twoim światem.

Jeśli koncentrujesz się na wiadomościach w telewizji, w radio czy na portalach internetowych masz wrażenie, że świat jest potwornym, strasznym miejscem, wprost nie do zniesienia. Czy taka jest prawda? Jeśli wyłączysz wiadomości i rozejrzysz się wokół siebie, to zobaczysz zupełnie inny świat – ludzi, którzy kochają swoje dzieci i robią wszystko, aby były szczęśliwe i zdrowe. Są w stanie oddać wszystko, za szczęście i zdrowie swoich dzieci. Jest na tym świecie mnóstwo bezinteresownej miłości. Oczywiście, że istnieją innym rodzice, ale nazywamy to patologią – a to oznacza stan chorobowy, odbiegający od normy i dotyczy mniejszość. Cóż, zwykle ma to związek z chorobę alkoholową. Jednak normalny, zdrowy, trzeźwy i przytomny człowiek bezgranicznie kocha swoje dzieci i się o nie troszczy. Kocha swoją rodzinę i o nią dba. A nadrzędnym marzeniem większości ludzi jest: „pragnę być dobrym człowiekiem”. Bo taka jest nasza natura – jest dobra. Oczywiście, że z różnych powodów, życiowych cisów i traum, ludzie stają się emocjonalnie okaleczeni, przez co stają chorzy = „źli”. To są wewnętrzne rany, które jednak można uleczyć. Bo każdą wewnętrzną ranę można uleczyć. Czym? Miłością.

Miłość jest największym i najbardziej uniwersalnym lekarstwem tego świata. Lekarstwem, które leczy nie tylko duszę i ciało, ale również relacje, pracę, a może również, w przyszłości, gdy ludzkość ewoluuje na wyższy poziom ( na co BARDZO liczę) – politykę i ekonomię.

Na czym dzisiaj koncentrujesz swoją uwagę?

Na tym, co jest dobre, czy na tym co jest złe? Na tym świecie istnieje wszystko, absolutnie wszystko, ale kluczowe, fundamentalne zadania naszego życia polega na dokonywaniu wyboru: na czym koncentrujesz swoją uwagę. Nie istnieje bowiem jedna prawda dotyczące tego „jaki jest świat”. Tylu, ilu jest ludzi na świecie, tyle jest obrazów świata. Nie ma dwóch identycznych. Nasz wielki dar, nasza WOLNA WOLA daje nam przywilej wybierania wizji świata, w którym żyjemy. I on staje się naszą RZECZYWISTOŚCIĄ.

Pamiętam pewną rodzinę, którą poznałam, gdy przyjechałam kiedyś na wakacje. Widzieliśmy się w dniu przyjazdu i spotkaliśmy się na lotnisku, w drodze powrotnej. Mieliśmy dokładnie takie same warunki pobytu, identyczne pokoje, takie samo wyżywienie i dostęp do takich samych atrakcji. Dla nas był to przecudowny czas. A dla nich? „To były najgorsze wakacje naszego życia! To miejsce jest straszne!”

Naprawdę? „Nie ważne, w jakim świecie żyjesz – ważne, jaki świat żyje w tobie”. To motto z mojej „Pełni życia” kroczy ze mną zawsze.

Co powoduje, że w dokładnie w tym samym miejscu, w tych samych okolicznościach jedna osoba czyje się dobrze a inna fatalnie? Świat, który nosi w sobie.

Niezależnie w jakich znajdujesz się obecnie okolicznościach, możesz koncentrować się na wszystkim tym, co jest negatywne lub szukać tego, co jest pozytywne. Magicznym kluczem do szczęścia jest świadomość swoich darów i wdzięczność.

W tej chwili przed ludzkością staje wielka możliwość, okazja (taki jest układ planet), że Kosmos, Wszechświat (czy jakkolwiek chcesz to nazwać) wzmocni na najbliższe miesiące wszystko to, na czym TERAZ koncentrujemy naszą uwagę. Będzie to multiplikował. Będzie to pomnażał i wzmacniał. Jeśli więc narzekasz – dostaniesz więcej powodów do narzekania. Jeśli się złościsz – więcej powodów do niezadowolenia. A tak się składa, że odczuwamy obecnie tendencję właśnie do poddania się temu negatywizmowi. Właśnie teraz istnieje energia, która pokazuje nam wszystko to, czego NIE MAMY. W pewnym sensie jesteśmy teraz „kuszeni”, aby poddać się niezadowoleniu. Stajemy się skłonni do stawiania siebie w pozycji ofiary i myśleniu o tym, że inni mają lepiej, łatwiej, więcej, prościej. A my jesteśmy do niczego, biedni i pokrzywdzeni przez los… Że tak bardzo się staramy i nic z tego nie wychodzi…

Stop. Zatrzymaj się i nie poddawaj się tej energii!!

Porównywanie się, konkurencyjność, narzekanie – to teraz nasza główna pokusa, która podcina nam skrzydła. Ta negatywna energia robi wszystko, byśmy nie skorzystali z wielkiego daru, który właśnie teraz istnieje. Mydli nam oczy, byśmy nie widzieli piękna i prawdy, ale dostrzegali wszystko to, co jest negatywne. Więc jeśli nie chcesz pójść na emocjonalne dno, to jak najszybciej przebudź się i chwyć po magiczny klucz – ZACZNIJ LICZYĆ SWOJE BŁOGOSŁAWIEŃSTWA!!!! Zacznij dziękować. Niech to się stanie Twoją mantrą przez najbliższe dni i tygodnie. Zacznij już teraz – do roboty!!!! Przestań się ociągać! Nie stawiaj siebie w pozycji ofiary, bo  robisz tym sobie wielka krzywdę! Niezależnie od tego jak dużo mamy (lub nie mamy), zawsze jest ktoś, kto ma od nas więcej lub lepiej pod jakimś względem. Teraz każdy z nas jest kuszony DOKŁADNIE tak samo – niezależnie od stanu posiadania. Pamiętaj jednak, że są na świecie ludzie w tak fatalnym położeniu, że naprawdę MARZĄ o tym, co teraz TY masz! Więc PODZIĘKUJ. I licz swoje błogosławieństwa. Nie oglądaj się na innych, tylko dziękuj za to, co teraz masz. Koncentruj swoją uwagę na tym co pozytywne, a wszechświat będzie to pomnażał, multiplikował i dawał Ci więcej dobra.

„Szczęście nie jest dziełem przypadku, ani darem bogów. Szczęście to jest coś, na co każdy musi WYPRACOWAĆ dla samego siebie” Erich Fromm.

Przez cały czas przypominam Wam to zdanie. Natura ludzka jest taka, że wydaje się nam, że szczęście samo do nas przyjdzie i zwyczajnie się nam należy. A szczęście to jest nasz wybór i nasza PRACA, którą musimy wykonywać każdego dnia – we własnej GŁOWIE. Poznałam w życiu osoby sławne, bogate, dobrze sytuowane – i bardzo nieszczęśliwe. Zobacz, na przykład Donald Trump (nic personalnego, to jedynie przykład). Posiada wszystko, złote klamki, limuzyny, girlandy i toalety, pozłacane wieżowce, sławę, prestiż, władzę, śliczną żonę i rodzinę jak z obrazka – i chodzi… „głodny”. Bo gdyby nie był „głodny”, to by usiadł siebie na jakiejś pięknej górze, by sobie medytował i cieszył się tym, że JEST. Tak po prostu. Cieszył się życiem. I dzielił się z innymi, pomagał innym ludziom –  bo tak robi człowiek wewnętrznie syty. Zawsze mnie zdumiewa wewnętrzny głód niektórych bogaczy. Bo ego nigdy nie jest nasycone – niezależnie od tego ile posiada, zawsze chodzi głodne i chce więcej i więcej. Nigdy nie zaznaje spokoju. Mam wrażenie, że męczy osobę, w której żyje i żywi się jej energią jak energetyczny pasożyt.

Nie warto więc koncentrować na tym, czego nie masz – bo to będzie multiplikowane przez Kosmos. Zacznij DOCENIAĆ, to co teraz masz. Właśnie taka jest prawdziwa różnica pomiędzy człowiekiem biednym i bogatym – biedny cały czas chce mieć więcej (nawet jeśli dużo już posiada), a bogaty cieszy się z tego co ma, nawet, jeśli jest posiada tylko przysłowiową „miskę ryżu”.

Twoja dusza nie przyszła na ten świat po to, żeby cierpieć. Dusza przybyła na ten świat jak na święto – pozwól więc sobie na to. Dusza staje się zamknięta w futerale cierpienia zawsze wtedy, gdy zaczynamy narzekać, oceniać, konkurować, rywalizować, walczyć czy użalać się nad sobą. Odrzuć to wszystko, a poczujesz się lekko. Wyciągnij wnioski ze swoich błędów i idź dalej z podniesioną głową. Nie zanurzaj się niepotrzebnie w cierpieniu. Z wolną, lekką duszą dosłownie ulecisz jak na skrzydłach. Bo wszystkie te niskie uczucia ciągną nas w dół. Nie po to tu jesteś, aby się czołgać – jesteś tu po to, aby latać!  A dzieli nas od tego tylko jedna myśl. Niezależnie od sytuacji, w jakiej się znajdujemy.

Nasze dusze pragną wyrażać siebie: swoje piękno, wrażliwość, dobro i miłość – czyli swoją prawdę. Nasze dusze pragną w tym wzrastać, rozszerzać się i wydawać owoce. Jeśli czujesz, że jesteś od tego daleko, to jak najszybciej chwyć po magiczny klucz i zacznij DZIĘKOWAĆ.  Licz swoje dary, a Wszechświat będzie je pomnażał! 🙂

Bierzmy się do pracy – bo nic nie stanie się samo! Nasze szczęście to nasza praca 🙂

Z miłością,

Agnieszka