Na początku mojej drogi rozwoju, mniej więcej dwanaście lat temu, natrafiałam na zdanie któregoś ze słynnych joginów, który mówił:

Ludzie odkrywają odległe krainy, głębiny oceanów, starają się zdobyć kosmos, ale nie mają pojęcia.. kim są.

Wtedy w ułamku sekundy zrozumiałam, że każdy z nasz szuka czegoś niezwykłego w świecie zewnętrznym, ale tak mało wiemy sami o sobie. „Kim jestem” – oto najważniejsze i najtrudniejsze pytanie, jakie powinien zadać sobie każdy człowiek. Odpowiedź: „jestem mamą”, „jestem żoną”, „jestem kobietą”, „lekarzem”, „prawnikiem”, „artystą”, „urzędnikiem” czy kimkolwiek innym – to nie są odpowiedzi wystarczające. Są to jedynie role, które gramy, czasem maski, które zakładamy, aby poradzić sobie, przetrwać w tym świecie.

Ale na pytanie „kim jestem, w swojej autentycznej głębi, w swojej esencji”  – odpowiedzieć potrafi niewiele osób.

Ja dzisiaj, po przebyciu mojej drogi, dokładnie wiem kim jestem i kim nie jestem. A to daje mi spokój i siłę. Nie jestem zagubionym rozbitkiem na szalejącym oceanie życia. Trzymam ster w moich dłoniach i wiem, dokąd płynę. Oczywiście, że życie mnie zaskakuje nieustannie i nie zawsze wszystko idzie po mojej myśli. Ale niezależnie od tego, co się dzieje, ja wiem, kim jestem i kim nie jestem. To jest mój fundament. Wiem czego pragnę, a czego absolutnie nie. Wiem dokąd zmierzam.  Ale odkrycie tego wszystkiego było procesem, tak niezwykle złożonym i pięknym, jak odkrycie najcenniejszego skarbu świata. Ten proces nadal trwa i nigdy się nie kończy, ponieważ odkrywam więcej i głębiej… To są jednak teraz zupełnie inne przestrzenie niż na samym początku.

Na samym początku tej przygody ważne jest, aby zrozumieć siebie i poznać mechanizmy, które powodują, że zachowujemy się tak, a nie inaczej. Że myślimy o sobie i o świecie w taki, a nie inny sposób. Że wiążemy się z określonym typem osób. Że powtarzamy te same błędy. Zrozumienie, co powstrzymuje nas przed rozwinięciem skrzydeł i jakie mechanizmy blokują nasz rozwój.

W odkryciu tego „kim jestem” ważne były pewne część i elementy, puzzle, z których się składamy. Człowiek jest niezwykle złożoną, wielowymiarową istotą. W moich poszukiwaniach pomogła mi z pewnością w ogromniej mierze joga i medytacja, ale wydarzyło się też coś, co popchnęło ten proces do przodu.

Nic nie dzieje się przypadkiem 🙂

Gdy wiele temu pracowałam przy produkcji jednego z programów telewizyjnych, poznałam Marcina Cząbę, który pisał scenariusze – seriali, filmów i również programów telewizyjnych. Podczas naszego pierwszego spotkania (to był chyba rok 2009) miałam poczucie, że spotkałam się ze starym znajomym, że oto trafiałam na „bratnią duszę”. Nasza rozmowa trwała kilka godzin i nie mogliśmy się „nagadać”. Rozmawialiśmy o rzeczach ważnych, istotnych, pięknych, które sprawiają, że oboje wzrastaliśmy w tej rozmowie. I o to właśnie chodzi w wartościowych rozmowach – o wzajemnym przekazywaniu sobie treści, które wzbogacają, rozwijają obie strony.

Kilka lat wcześniej, w  2006 roku zaczęła się cudowna przemiana mojego życia. W tym procesie zaczęłam zmieniać się tak bardzo, że wiele z moich przyjaźni zaczęło się rozpadać. Na początku bardzo to przeżywałam, rozpaczałam i cierpiałam, ale z czasem zrozumiałam ten mechanizm – zaczęłam nadawać na innych falach, które nie koniecznie odbierali wszyscy moi dawni znajomi. To tak jakbym zmieniła kanał radiowy – inne częstotliwości. Podczas tego procesu przemiany, na początku może pojawić się okres „pustki”, a nawet poczucie pewnego osamotnienia (nie samotności, bo gdy jesteśmy połączeni ze swoją duszą, nigdy nie czujemy się samotni, nawet, gdy jesteśmy sami :)). Może pojawić się poczucie, że przestajemy być rozumiani przez otaczających nas ludzi. I… tak właśnie jest.

I nie ma w tym nic złego. Wręcz przeciwnie!

Zmieniliśmy nasze wibracje, częstotliwości na których nadajemy – których niektóre osoby z naszego otoczenia w ogóle nie „łapią”. I nie ma w tym absolutnie nic złego! Wchodzimy na innych poziom, na którym być może nie mamy jeszcze zbudowanych relacji – ale za chwilę na tych naszych nowych częstotliwościach zaczynamy przyciągać do siebie osoby, które nadają na dokładnie tych samych falach! Zaczynamy do siebie przyciągać osoby, z którymi poczucie bliskości i zrozumienia jest totalne! I to jest piękne! 🙂

Wkrótce po poznaniu Marcina, poznałam również jego żonę, Emilkę. Pokochałyśmy się od razu. Razem z moim mężem stworzyliśmy czteroosobową „ekipę”, która genialnie razem się czuła – śmialiśmy się do łez, wzruszaliśmy się do łez, nie mogliśmy się nagadać, nie chcieliśmy się rozstawać, a przede wszystkim – każda nasza wspólna chwila wnosiła coś BARDZO cennego do naszego wzrostu i rozwoju. Znacie pojęcie „wampirów energetycznych”? Na pewno tak, nie raz o nich pisałam. W tym przypadku było dokładnie odwrotnie – gdy się spotykaliśmy zasilaliśmy nasze energetyczne zasoby! Stawaliśmy się uskrzydleni, zainspirowani, gotowi, by się rozwijać, wzrastać, odkrywać więcej – każdy na swój własny sposób! Właśnie tak powinny wyglądać zdrowe relacje między ludźmi, gdzie nie ma manipulowania, okradania siebie z energii, użalania się nad sobą, obgadywania innych ludzi, ale jest inspirowanie się, dziele odkryciami, wspieranie się, bezinteresowność, serdeczność. Cudownie jest być zdrowym energetycznie i emocjonalnie, przebudzonym, dojrzałym, świadomym człowiekiem. To jest piękne! Gdy tacy jesteśmy – zaczynamy przyciągać do siebie dokładnie takich samych ludzi. Zaręczam, że tak jest! 🙂

Kiedyś myślałam, że świat składa się z okropnych, zawistnych, oceniających, fałszywych ludzi. Owszem, jest ich wielu. Ale gdy zaczniemy zmianę świata od siebie, gdy zaczniemy naszą przemianę – pojawiają się wspaniali ludzie, którzy są naszym odbiciem. Znacie pojęcie „lustra”, które głosi, że świat zewnętrzny jest odbiciem tego, co jest w nas? To jest prawda. Więc jeśli nie podoba się nam świat wokół nas – trzeba zacząć zmieniać SIEBIE. Ciągłe ocenianie, jacy to ludzie są paskudni, nie wniesie do naszego życia absolutnie NIC pozytywnego. Ludzie są tacy, jacy są – nie możemy ich zmienić. Ale możemy zmienić siebie – a nasza przemiana totalnie zmienia świat, w którym żyjemy. Ten świat zaczyna wypełniać się fantastycznymi osobami. Wiem o czym piszę, ponieważ dokładnie to mnie spotyka od wielu już lat. Owszem, czasem natknę się na kogoś, kto jest nie fajny i mnie zdenerwuje. Ale wtedy zastanawiam się nad sobą – co jeszcze JA muszę w sobie zmienić, przepracować, skoro natrafiłam na taki dziwny przypadek…

Trochę się zagadałam i odbiegłam od głównego tematu. Co nim jest? Poznanie siebie. Kim jestem? Najważniejsze pytanie naszego życia.

Przed rozpoczęciem mojego procesu przemiany w 2006 roku byłam zafascynowana psychologią. Studiowałam psychologię i przeczytałam nieskończenie wiele książek psychologicznych. Niestety, po za pewnym zrozumieniem, nie zostałam uleczona. W tym bardzo pomogła mi joga i medytacja, śpiewanie mantr i doznania, które wykraczają po za umysł. Są pomocą, aby ten umysł nie był naszym „właścicielem”, ale naszym narzędziem – bym JA była właścicielem mojego umysłu.

Yogi Bhayan nauczał:

„The mind becomes monster when it becomes your master.

The mind is an angel, when it is your servant”.

W moim tłumaczeniu:

„Umysł staje się potworem, kiedy jest twoim władcą. Umysł jest aniołem, kiedy jest twoim sługą”.

Święte słowa.

Aby tak mogło się stać, potrzebny jest proces naszej wewnętrznej przebudowy. Gdy byłam na to gotowa, pojawili się w moim życiu Emilka i Marcin, którzy pomogli mi wrócić do psychologii na innych zasadach. Głębszych, opartych o duchowość. To oni zapoznali mnie z pojęciem Enneagramu. Byli zakochani w G.C. Jungu, w którym ja również kiedyś się zaczytywałam. O typach osobowości i archetypach sporo już wiedziałam, ale nie korzystałam z tej wiedzy dla własnego rozwoju i zrozumienia świata. Emilka i Marcin to bardzo niezwykłe, oryginalne, przenikliwe, uważne, otwarte umysły. Przez wiele lat w oparciu o kilka różnych technik i głownie poprzez obserwacje i bogate życie, zaczęli tworzyć swój własny model, który jest kwintesencją tych niezwykle interesujących nauk. Pomogli mi określić, którym typem ja jestem, jakie są moje słabe i mocne strony. Pomogli mi lepiej zrozumieć mojego męża i syna, a także ludzi z którymi pracuję. Artystów, których darzę sympatią lub antypatią. Pomogli mi zrozumieć innych ludzi i ich… pokochać. Ponieważ zrozumiałam, że za każdym dorosłym człowiekiem stoi dziecko, które zostało wychowane w taki, a nie innych sposób, przez takich, a nie innych ludzi, którzy wtłoczyli w niego taki, a nie inny model zachowań.

Gdy to zrozumiemy, opuszcza nas potrzeba oceny innych ludzi. A to jest wielka ulga. Jak wiele energii tracimy na wzajemnym obwinianiu i ocenianiu siebie! To niszczy NASZĄ energię, pozbawia NAS siły. Gdy wszystko rozumiemy, zamiast obwiniać i oceniać innych ludzi mamy czas i energię na budowanie naszego pozytywnego życia! To jest wielka ulga!

Kiedy ja ZROZUMIAŁAM mechanizmy, które kierują moim zachowaniem i przekonaniami – UWOLNIŁAM się od nich. Zrozumiałam, że nie są MOJE (kiedyś byłam przekonana, że to cechy mojej osobowości, tylko ja to mam i nikt tego nigdy nie zrozumie – a to nie prawda!).    Zaczęłam pozbywać się cech, które mnie blokują przed rozwinięciem skrzydeł i wykorzystaniem mojego potencjału. A z drugiej strony wyraźnie zobaczyłam moje zalety i wartości, które mogę wnieść do świata. I zrozumiałam, że są unikalne, niepowtarzalne i bezcenne. Nie jestem w stanie ocenić, jak bardzo mi to pomogło na wielu płaszczyznach – w relacji z samą sobą, w pracy zawodowej, podążaniu za moją duszą i sercem. Ogromnie mi to pomogło udźwignąć krytykę, czasem brak zrozumienia przez inne osoby, no i rewelacyjnie pomogło mi to w relacjach – z mężem, dzieckiem, z rodziną, z całym światem…

Zamiast się miotać, walczyć i zadręczać, zaczęłam rozumieć, współczuć, a często zwyczajnie się śmiać, ponieważ każdy z nas w swoim własnym umyśle tworzy swoje własne piekiełko 🙂

Osoba poszukująca uczy się, rozwija i się od tego uwalnia, ale przecież każdy z nas ma wokół siebie osoby, które nie mają najmniejszej ochoty, aby się zmieniać, rozwijać i wzrastać. Im więcej wiemy o mechanizmach, które stoją za zachowaniami tych osób, tym łatwiej nam sobie z nimi poradzić. Niektórych osób zwyczajnie unikamy, a z innymi uczymy się komunikować bez zbędnych emocji, bez przyjmowania ich zachowań osobiście – co też jest ogromną ulgą i uwolnieniem! Wtedy takie osoby nie kradną nam emocji i energii. Jednym słowem zaczynamy się poruszać po świecie relacji międzyludzkich nie jak ślepcy, którzy ciągle się obijają i kaleczą emocjonalnie, ale jak świadome osoby, które przejmują kontrolę nad swoim życiem i dokonują świadomych, racjonalnych, dojrzałych wyborów. A to jest B E Z C E N N E. Przestajemy się męczyć….

Oto co napisała Emilka(nie bójcie się tych trudnych słów… 🙂

Warsztaty z Archetypów Osobowości

Archetypy Osobowości to wzorce zachowań, które kształtują naszą osobowość. Od tego jakim jesteś Archetypem zależy jaki stworzysz sobie świat. Można powiedzieć, ze Archetyp Osobowości to prywatny, osobniczy Matrix, w którym każda z nas przebywa. To bańka myślowa, która nas otacza i nie pozwala zobaczyć rzeczywistości takiej, jaka jest w swej istocie.

Poznając swój  Archetyp Osobowości , swój Matrix,  przyjrzysz się z bliska swoim mechanizmom, które zatruwają ci życie. Mechanizmy, które choć cię zamęczają, nieświadomie powtarzasz. Zrozumiesz skąd się wzięły, jaką spełniają w twoim życiu  rolę i jak możesz się ich pozbyć. Z drugiej strony – odkryjesz swoje talenty, którymi powinnaś dzielić się ze światem. Dzięki tej wiedzy spojrzysz na siebie zupełnie z innej perspektywy. Nawiążesz ze sobą jeszcze bliższą relację. Przestaniesz się obwiniać za rzeczy, które, jak zobaczysz, są jedynie nabytymi, nieświadomymi wzorcami, nad którymi można pracować i można się od nich uwolnić. Jednym słowem – staniesz się bardziej szczęśliwa.

Każdy Archetyp Osobowości widzi świat zupełnie inaczej. Można powiedzieć, że ludzie noszą okulary ze szkłami w różnych kolorach. Jeśli masz okulary z różowymi szkłami, świat będzie dla ciebie wesoły i bezpieczny, lecz gdy ktoś patrzy poprzez czerwone szkła, świat może wydać się nieco agresywny. I wyobraź sobie teraz, że te dwie osoby z różnymi szkłami spotykają się i rozmawiają o świecie. No cóż… długo sobie nie porozmawiają. 🙂 Prawdopodobnie każda z nich będzie chciała przekonać drugą osobę do swojej racji. Bo przecież każdy myśli, że jego racja jest prawdziwsza. I w końcu dojdzie do sprzeczki: jedna będzie wykrzykiwać: „świat jest wesoły i bezpieczny!”, a druga oponować: „Co ty gadasz?! Chyba zgłupiałaś!!! Przecież chyba widzisz, że świat jest niebezpieczny i agresywny!”

Na co dzień nie zdajemy sobie sprawy, że każdy z nas nie tylko widzi świat inaczej, ale i posługuje się innym językiem. Możemy mówić po polsku, ale te same słowa dla każdego Archetypu Osobowości znaczą zupełnie co innego. Chcąc kogoś pochwalić, możesz niechcący go urazić. Albo chcąc komuś doradzić, możesz wpędzić go w jeszcze większe tarapaty. Bo to, co dla jednego Archetypu Osobowości jest pozytywne i budujące, dla innego może być wręcz szkodliwe. I stąd liczne nieporozumienia i kłótnie. Związki się rozpadają, przyjaźnie się kończą, bo… ktoś nas uraził, bo ktoś nam źle życzył, bo ktoś nie mógł nas zrozumieć. A prawdopodobnie ten ktoś był po prostu innego Archetypu Osobowości i widział świat poprzez inne okulary.

Na warsztatach pokazujemy świat każdego Archetypu Osobowości (setki zdjęć, filmy, wywiady): jak mieszka, jak się ubiera, co lubi, a czego nie znosi. Czego się boi. Jakie są jego silne i słabe strony. Nad czym powinien popracować. Jakie ma talenty. Wchodzisz w świat każdego Archetypu i zaczynasz widzieć rzeczywistość oczami innych ludzi. Dzięki temu zaczynasz rozumieć, że twój świat i twoja prawda nie jest jedyna. Rozumiesz co myślą inni, co czują i zaczynasz pojmować ich punkt widzenia. Potrafisz zażegnać konfliktowe sytuacje, zanim zdążą się rozwinąć, bo wiesz jakim językiem należy z danym Archetypem rozmawiać.

Wiedza ta przydaje się niezwykle przy wychowywaniu dzieci. Znając swój Archetyp będziesz wiedziała, w jaki sposób wpływasz na dziecko. I w jaki sposób – odpowiedni do jego Archetypu Osobowości – należy go wzmacniać, motywować i wspierać.

Na zajęciach poznasz nie tylko oswój Archetyp Osobowości, ale również nauczysz się rozpoznawać i inne Archetypy. Odkryjesz jakiej osobowości jest twój partner, dzieci, rodzina, pracownicy, twój szef, twoi pracownicy.

Nauka Archetypów przypomina naukę języków obcych – uczysz się innego sposobu myślenia, patrzenia i całkiem innej komunikacji. Potrafisz „złapać” z każdym kontakt i nawiązać bliską relacje, nawet z tymi osobami, które dotychczas cię irytowały. Stajesz się bardziej tolerancyjna i przede wszystkim – bardziej świadoma różnorodności ludzkiej, która cię otacza”.

Jak mi to pomaga w życiu!

Dla przykładu: pewna pani w telewizji powiedziała, że moja książka pt „Pełnia życia” jest infantylna. Jako totalny wrażliwiec, który z drżeniem otwiera swoje serca dla innych, mogłam się tymi słowami poczuć bardzo zraniona. A nawet totalnie zniechęcona, aby to serce nadal przed ludźmi otwierać. Mogłam zwątpić w siebie, w mój przekaz, zamknąć się gdzieś i uciec. Ale nie zrobiłam tego.

Wiem już, że ja widzę świat zupełnie inaczej niż ta pani. Czy dobro, wrażliwość i delikatność są infantylne? Oczywiście, że NIE. W świecie tej pani są  – ponieważ została tak wychowana, że nie widzi delikatności, subtelności i piękna. Nie doświadcza wrażliwości. Uważa, że w życiu trzeba kierować się łokciami, że cynizm jest wartością. Mając wiedzę o Archetypach Osobowości, z głębi serca współczuję tej pani, ponieważ wiem, w jakim domu przyszło jej się wychowywać. Wiem jakich uczuć doświadczała, a jakich nigdy nie doświadczyła. A ponieważ ich nie doświadczyła – wydaj się jej, że ich wcale nie ma. Że te uczucia są sztuczne, nieprawdziwe, albo infantylne. Czy to prawda? W JEJ świecie jest to prawda. W moim świecie nie jest to prawda. Dlatego lepiej ludzi nie oceniać i nie krytykować  – ponieważ widząc tylko część prawdy nie widzimy jej wcale… To moje zrozumienie drugiego człowieka chroni moje serce i duszę przed negatywnymi emocjami, którymi nie chcę się zatruwać.

Zamiast mieć do kogoś żal i czuć złość, wolę współczuć i… ochronić swoje serce przed toksycznymi emocjami, a samą siebie przed niskimi wibracjami, które powodują. Wiem również, że moja wrażliwość i pokazywanie w świecie piękna i dobra jest moją wielką wartością. Moim powołaniem i zadaniem jest otwieranie ludzi właśnie na piękno i dobro, oraz pokazywanie, że wrażliwość może być naszą wielką… siłą.

KAŻDY człowiek na tym świecie ma swoje bezcenne, indywidualne dary dla innych. Możemy ich nie rozwijać i nie wykorzystywać (na przykład dlatego, że się boimy, że w siebie nie wierzymy, albo dlatego, że obawiamy się…bolesnej krytyki). Ale jeśli zaczniemy się rozwijać, wzrastać, to napiszemy swój własny, niesamowity scenariusz swojego fantastycznego życia!

Ten temat jest przeogromny i fascynujący – można o tym pisać całe książki i mówić o tym godzinami!! 🙂

Pisząc ten tekst przybliżam Wam, jakie są praktyczne możliwości wykorzystania tej wiedzy. Na moich ostatnich warsztatach zaprosiłam Marcina i Emilkę – Emilka kręciła film z warsztatów (jeszcze nie jest zmontowany – przepraszam).

Wiedza, którą mają do przekazania jest ogromna, dlatego nie widziałam jak ich warsztaty mogę połączyć z moimi. Nie widziałam za bardzo takiej możliwości. Jednak spontanicznie powiedziałam „moim dziewczynom” na warsztatach o Emilce i Marcinie i spontanicznie zadecydowaliśmy wspólnie, że przeznaczymy dwie godziny na ich wykład. Dwie godziny to jest oczywiście zaledwie kropla w morzu tej ogromnej wiedzy. Ale te dwie godziny były tak fantastyczne, interesujące, głębokie, a jednocześnie przezabawne, że WSZYSTKIE chciałyśmy więcej!

Malwina Łaskawska z SatNamLife (kolejna cudowna osoba, którą do siebie przyciągnęłam dobrymi wibracjami) od kilku miesięcy stara się, aby taki nasz wspólny warsztat przygotować. Aby to wszystko się udało, wymyśliłyśmy, że zrobimy bardzo intensywny program – rano i wieczorem będą zajęcia jogi i medytacji ze mną, a w ciągu dnia intensywne zajęcia z Emilką i Marcinem. Ja również będę słuchaczem, ponieważ ich wiedza jest niesamowita. Jest to mega ciekawe, odkrywcze, ale również genialne przez nich przedstawianie. To wielka radość moc obserwować te dwie, tak niezwykłe, charyzmatyczne, inteligentne osobowości, z wielką, imponującą wiedzą, mądrością, otwartym sercem i błyskotliwym poczuciem humoru.

Na tych warsztatach połączymy pracę z ciałem (joga), z duszą i intuicją (medytacje, mantry) oraz z umysłem (psychologia Marcina i Emilki).

Na innych warsztatach Marcin prowadzi kursy ze scenopisarstwa i kreatywnego pisania – dla filmowców, pisarzy, dziennikarzy, ale również dla każdej osoby, która pragnie się rozwijać i napisać… piękny scenariusz swojego życia 🙂 Jednak teraz zaczniemy od podstaw – a więc od Archetypów Osobowości.

Życie jest niesamowite! Fascynujące i piękne! Nie mogę się już doczekać tego niezwykłego warsztatu, który odbędzie się w pierwszy lipcowy weekend (06-08.07.2018). Dawka pozytywnej energii będzie powalająca! Wszystkimi sprawami organizacyjnymi i zapisami zajmuje się Malwina Łaskawska z SatNamLife. Oto link do zapisów i wszelkich informacji:

www.satnamlife.co/warsztaty

Jeśli wiele osób zgłosi zainteresowanie udziałem w takich warsztatach, to piszcie do Malwiny, być może w sierpniu zorganizujemy jeszcze jedną grupę – jeśli czas nam na to pozwoli! Możemy również zorganizować warsztaty dla większej grupy, bez pobytu i wyżywienia, oczywiście w dużo niższej cenie. Piszcie tylko, czy chcecie, czy ten temat Was interesuje 🙂

A teraz wrócę do samego początku – Zaczęłam ten wpis od tytułu „Podróż do samej siebie”. Właśnie taki jest podtytuł mojej najnowszej książki „Rozmaryn i róże. Podróż do samej siebie”. Premiera książki już 4 lipca! Hura, tak się cieszę! Pisząc tę książkę zdałam sobie sprawę z tego, jak wiele mamy tych dróg od przejścia, aby siebie prawdziwie odkrywać.

W mojej najnowszej książce również o tym piszę. Sama fizyczna podróż jest tylko pretekstem, aby opowiedzieć o tym, jak radzić sobie w „normalnym życiu” z wyzwaniami, które przynosi codzienność. Jak pozostać osobą pozytywną i spokojną i tym jakże…negatywnym i niespokojnym świecie…  To jest SZTUKA. A ja, krok za krokiem przecieram szlaki i dzielę się z Wami….

Jestem wdzięczna, że razem jesteśmy w tej podróży. Musimy się wspierać!!!! Czas samotnego wilka już się kończy – teraz potrzebujemy siebie nawzajem, aby tworzyć jeszcze więcej mocy, siły i dobra! W nas, w naszym życiu, w naszych rodzinach i w tym świecie.

Do zobaczenia na warsztatach, w książkach, na tym blogu i na Instagramie!!! 🙂

Z miłością,

Agnieszka

Ps. To zdjęcie z mojej ostatniej podróży 🙂 Książka pt. „Rozmaryn i róże. Podróż do samej siebie” jest już dostępna w Empiku w przedsprzedaży, teraz w promocyjnej cenie:

http://www.empik.com/rozmaryn-i-roze-podroz-do-samej-siebie-maciag-agnieszka,p1201210209,ksiazka-p?gclid=CjwKCAjwgYPZBRBoEiwA2XeupQT3-Wd1Ecs1jvoi62T6wGvEZTEz3PujEn6pd_zjp7ICMfEUDtuX4hoCSVQQAvD_BwE&gclsrc=aw.ds

UWAGA!

Marcin i Emilka organizują również warsztaty BEZ pobytu (same wykłady, bez noclegu i wyżywienia), oczywiście w dużo niższej cenie! Osoby zainteresowane udziałem w takich warsztatach proszę o kontakt z Malwiną m.laskawska@satnamlife.co Możecie do niej pisać lub zapisać się do newslettera, aby otrzymywać od niej informacje 🙂 Wszystkim nam zależy, aby z wszelkich warsztatów i szkoleń mogły korzystać osoby w różnej sytuacji ekonomicznej. Ja ze swojej strony prowadzę blog, który jest dostępny za darmo. Malwina organizuje również warsztaty ze mną, których koszt jest bardzo niski – pokrywa jedynie nasze koszty organizacyjne (wynajęcie sali, napoje, transport czy noclegi). Tak więc staramy się zapewnić możliwość udziału na różnych poziomach, dla osób w różnej sytuacji ekonomicznej, a również bezpłatnie – dzielę się tak jak mogę moją wiedzą i doświadczeniem, na wszystkie możliwe sposoby 🙂 Wkrótce uruchomię również videoblog, aby szybciej odpowiadać na pytanie od Was, których jest tak dużo.  🙂  

LOVE 🙂