Lato powoli dobiega końca, ale czeka nas jeszcze kilka upalnych dni. Wiele osób decyduje się na wakacyjny wyjazd dopiero we wrześniu, dlatego zebrałam dla Was garść informacji, jak w szybki sposób poradzić sobie z najbardziej powszechnymi problemami, które mogą dotknąć nas i naszych bliskich podczas dni lata. Taka naturalna apteczka na każdy wyjazd. 🙂

Po pierwsze – zawsze w swojej podróżnej apteczce mam mała buteleczkę propolisu (o którym pisałam na blogu, również o tym jak go zrobić), oraz buteleczkę z olejkiem z drzewa herbacianego. To są takie moje podstawowe naturalne leki o bardzo szerokim i skutecznym działaniu. Ale nie tylko to.

Dobra pogoda sprzyja wypoczynkowi i wielu aktywnościom na zewnątrz – korzystajmy z każdej okazji, aby cieszyć się świeżym powietrzem! Ale to sprzyja mniejszym i większym kontuzjom – siniakom, stłuczeniom i skaleczeniom. Ja zawsze mam przy sobie nie tylko Octenisept (w małym, poręcznym opakowaniu z atomizerem) – płyn do dezynfekcji, który nie szczypie i nie powoduje dziecięcych łez, ale również niezastąpioną homeopatyczną Arnicę. Wiem, że zapytacie jak ją używać. Ja mam wartość 9CH, tuż po mocnym uderzeniu co pół godziny stosuję po 4-5 granulki. Potem wystarczy podawać 3 razy dziennie po 4 kulki. Dziecku podaję 2-3 granulki. Przyjmujemy je w przypadku wszelkich urazów, ponieważ w bardzo wyraźny i szybki sposób zmniejsza siniaki i przyspiesza gojenie ran. Wielokrotnie się o tym przekonaliśmy. W przypadku stłuczeń, uderzeń, a także skręceń sięgam też po Arnigel. Dokładnie wszystko to opisałam już na blogu w tych postach: o kontuzjach, siniakach, urazach i skręceniach (LINK TUTAJ) i o żywokoście (LINK TUTAJ). Warto pamiętać, że preparatów tych na stałe używają Francuskie drużyny piłki nożnej oraz najlepsi sportowcy! 🙂

W lecie często przebywamy na słońcu i zdarza się, że pomimo stosowania filtrów, nasza skóra staje się od niego zaczerwieniona. Wtedy należy schłodzić skórę. Nie należy jej smarować ciężkimi i tłustymi preparatami, jednak wyjątkiem od tej reguły może być miód, który działa przeciwbakteryjnie i przeciwzapalnie oraz przyspiesza gojenie. Wystarczy posmarować opaloną skórę cienką warstwą miodu, by od razu poczuć ulgę. Niestety, ciężko miód zabrać w podróż, więc warto mieć ze sobą na przykład żel Dapis, zwykły żel z aloesu lub Pantenol w sprayu, który natychmiast przyniesie ulgę rozgrzanym miejscom. W takich sytuacjach mam też pod ręką homeopatyczny Apis mellifica 15CH – przy mocnym zaczerwienieniu podaję 4 kulki co godzinę, a przy lżejszym 4 razy dziennie po 4 kulki. Zamiast Pantenolu stosuję też maść o nazwie Homeoplasmina, moje ostatnie odkrycie. Fantastycznie przyśpiesza gojenie i regenerację.

Tak działamy w przypadku lekkich stanów lub oparzeń skóry I stopnia, kiedy właśnie występuje rumień i obrzmienie skóry. W przypadku poważniejszych oparzeń, II stopnia, kiedy występuje zaczerwienienie, bolesne obrzmienie i pęcherze na skórze warto udać się do lekarza. Pomocny jest opatrunek sterylny i smarowanie zmienionych miejsc maścią z jonami srebra. Leczenie fantastycznie wspomaga lek w granulkach o nazwie Cantharis 15CH, podawany 4 -5 razy dziennie po 4 kulki (działa zwłaszcza na wszelkie pęcherze wypełnione płynem).

Oczywiście należy przede wszystkim pamiętać o unikaniu ostrego słońca w godzinach 12-14, noszeniu nakrycia głowy i okularów słonecznych (o tym dlaczego warto nosić okulary słoneczne, zwłaszcza w lecie napisałam dla Was też TUTAJ) oraz piciu dużej ilości wody. Dzięki temu unikniemy przegrzania organizmu, który może prowadzić nawet do udaru słonecznego. Jeśli jednak po dłuższym przebywaniu na słońcu zauważmy u kogoś z bliskich złe samopoczucie, ból głowy, nudności a szczególnie gorączkę musimy działać szybko. Od razu położyć się w chłodnym miejscu i dużo pić. Na początek warto podać też homeopatyczną Apis mellifica 15CH i Belladonnę 9CH co pół godziny po 4 kulki, a w miarę poprawy podawać dalej co godzinę w takiej samej ilości. Gdyby gorączka była wysoka dobrze jest podać nawet zwykły paracetamol. Gdyby te zabiegi nie skutkowały bezwzględnie należy udać się do lekarza!

W takich stanach należy bezwzględnie bardzo dużo pić! Warto też ogólnie wzmacniać organizm, bo lato to czas serca, o czym pisałam Wam w tym poście.

Częstą dolegliwością podczas pobytu na plaży, poprzez kontakt z piaskiem czy na basenie, z powodu chlorowanej wody, jest zapalenie spojówek lub po prostu zwykła, nagła suchość oczu, na przykład od wiatru (żeglowanie). Spojówki wysusza również praca przy komputerze, oglądanie telewizji, a także klimatyzacja. Dawny, dobrym sposobem jest okład z naparu świetlika lub zwykłej, czarnej herbaty. Bardzo pomocne są nawilżające, kojące i lecznicze krople do oczu o nazwie Homeoptic. Przy bardziej zaognionym stanie można wspomóc się dodatkowo lekiem homeopatycznym Euphrasia officinalis 9CH i Arnicą 9CH, podawanymi 4 razy dziennie po 4 kulki. Arnica jest podstawą mojej apteczki, bo ma naprawdę bardzo wiele zastosowań! Podobnie jak Apis – co na pewno już zauważyłyście. 🙂

No właśnie, bo kolejnym problemem lata są ukąszenia owadów. Meszki, komary, muchy, pająki tylko czekają na nasze spacery po lesie, wieczorne ogniska czy żeglowanie po jeziorze… gryząc, pozostawiają swędzące i bolące ranki, które drapane – goją się jeszcze gorzej i swędzą bardziej. Takie ukąszenie najlepiej od razu posmarować jakimś łagodzącym specyfikiem. Ja bardzo polecam żel Dapis, który zawsze mam w swojej kobiecej torebce. Do stosowania doustnie bardzo polecam Apis mellifica 15CH wraz z Ledum palustre 9CH (w momencie ostrego swędzenia co pół godziny, w momencie poczucia ulgi co godzinę). Następnie wystarczy podawać 3-4 razy dziennie po 4 kulki. Pisałam Wam kiedyś o tym (w tym poście), jak granulki Apis mellifica pomogły mojej Helence, którą użądliła w szyję pszczoła, gdy Helenka miała zaledwie 2 latka. Ponieważ tak małe dzieci, zwłaszcza w szoku po użądleniu, nie są w stanie ssać granulek, szybko rozpuściłam je w małej ilości wody i taki płyn podałam Helence. Miejsce użądlenia posmarowałam wspomnianym wcześniej żelem Dapis. Efekt był piorunujący i natychmiastowy! Od tej pory nie rozstaję się z tymi preparatami.

Szczególnie niebezpieczne są ukąszenia przez pszczoły, osy i szerszenie osób uczulonych na ich jad. Takie osoby powinny mieć zawsze przy sobie ampułkostrzykawki z adrenaliną. Tu również warto jest posmarować miejsce użądlenia żelem Dapis i jak najszybciej podać Apis mellifica 15CH (tuż po ukąszeniu co 15 minut po 3 kulki, w miarę poczucia ulgi i zmniejszenia zaczerwienienia oraz opuchlizny wydłużać do pół godziny i godziny, potem można podawać 3 razy dziennie po 4 kulki). Warto zwrócić szczególną uwagę na to jak i co jemy, pijemy, gdzie stajemy – owady mogą być w napoju, pożywieniu czy w naszym obuwiu…

Znam również osoby uczulone, które odczuliły się za pomocą birezonansu – to takie nowoczesne urządzenie, które świetnie odczula, również likwiduje alergie. Naprawdę działa.

Specyficznym rodzajem ugryzienia jest ugryzienie przez kleszcza, ponieważ może on przenosić bakterie powodujące boreliozę. Dlatego zawsze, kiedy wracamy z okolic z dużą ilością nie tylko drzew, ale również wysokich traw lub krzaków, koniecznie należy dokładnie sprawdzić skórę domowników i zwrócić uwagę na małe, czarne punkciki – szczególnie, jeśli ich wcześniej nie było. Kleszcza trzeba natychmiast, jak najszybciej, usunąć ze skóry – najlepiej chwytając pęsetką. Absolutnie nie można nim kręcić, ale trzeba usunąć go jednym stanowczym, prostym ruchem, lub niezwłocznie udać się do przychodni. Miejsce po ugryzieniu należy zdezynfekować, warto również użyć miejscowo antybiotyku w maści lub dobrego środka ziołowego.

Osobom, które wybierają się w miejsca o których wiadomo, że występują kleszcze przenoszące boreliozę (miejsca endemiczne) bardzo polecam zapoznanie się z Protokołem Buhnera. Na tej stronie znajdziecie cenne rady w jaki sposób ochronić się przed zakażeniem boreliozą, ale również szczegółowy protokół dotyczący tego, jak ją skutecznie leczyć w sposób naturalny:

Protokół Rozszerzony wg drugiego wydania książki

Polecam również picie naparu z czystka przez cały okres wiosny, lata oraz jesieni.

Planując wyjazd do kraju, w którym kuchnia jest zupełnie inna od polskiej, warto już dwa tygodnie przed wyjazdem zacząć wzbogacać układ pokarmowy o silną i mocną florę bakteryjną. Ja zawsze promuję spożywanie kiszonek (kiszone ogórki, zakwas z buraków, kiszona kapusta – wiele sprawdzonych przepisów znajdziecie w mojej najnowszej książce pt. „Smak zdrowia” – do nabycia TUTAJ). Jeśli nie macie domowej roboty kiszonek, to można przyjmować probiotyki. Ochronią nasz przewód pokarmowy przed bakteriami mogącymi spowodować zatrucie. Jeśli jednak pomimo tego przydarzy się niestrawność, nudności, złe samopoczucie lub zatrucie pokarmowe należy przede wszystkim pamiętać o nawadnianiu się oraz pilnować, by znów nie podrażnić żołądka. Warto wtedy stosować lekkostrawną dietę (na przykład ugotowany ryż z jabłkiem). Unikajmy mleka i produktów mlecznych, surowych soków, warzyw i owoców oraz napojów gazowanych dopóki przewód pokarmowy nie wydobrzeje. Warto pić napary z ziół, niektóre z nich (pierwiosnek lekarski, rumianek, korzeń lukrecji, koniczyna polna i piołun) świetnie regulują pracę jelit i hamują biegunkę, działają też rozkurczająco i relaksująco. Lekiem który pomaga przy pojawiającej się biegunce jest Arsenicum album 9CH i Aloe 9CH (po każdym oddanym stolcu po 4 kulki). Warto podać też probiotyk (np. Enterol, Dicoflor, Dierol, Lacid) Przy występujących wymiotach warto zastosować Nux vomica 9CH i Ipeca 9CH (po każdych wymiotach po 4 kulki).

W przypadku małych dzieci biegunka może być spowodowana wypiciem wody z basenu, ale może też okazać się na przykład rotawirusem. Zakażenie nim ma bardzo gwałtowny przebieg – rozpoczyna się od złego samopoczucia, dziecko staje się apatyczne, marudne i niechętne do zabawy, pojawiają się wymioty (czasem bardzo gwałtowne) i występują po każdej próbie podania dziecku napoju czy też jedzenia. Potem dołącza jeszcze biegunka… Co wtedy robić? Jeżeli dziecko nie skończyło jeszcze 6 miesięcy wizyta w szpitalu jest niestety nieodzowna, natomiast starszym dzieciom, po konsultacji z lekarzem można pomóc domowymi sposobami. Przede wszystkim należy chorego nawadniać! Dzieci bardzo szybko się odwadniają, ponieważ ważą znacznie mniej niż dorośli. Ale żeby nawadnianie było skuteczne płyny należy podawać w małych ilościach, ale bardzo regularnie – łyżeczkę słabej i słodkiej herbaty co 10 minut, po ustąpieniu wymiotów 2 łyżeczki i kolejno – łyżkę stołową. Osłodzona herbatka zapewni dziecku rezerwy energetyczne oraz, poprzez zawartość garbników, zadziała leczniczo na błonę śluzową przewodu pokarmowego.

Pamiętajmy, żeby „nie przeszkadzać” organizmowi w pozbywaniu się chorobotwórczych drobnoustrojów – nie podawajmy więc leków hamujących biegunkę. Bo chorobotwórcze drobnoustroje zamiast zostać wydalone, pozostają dłużej w przewodzie pokarmowym i spowodują stan zapalny jelit. Należy jednak, tak jak w przypadku dorosłych, podawać probiotyki, które wspomagają odbudowę flory bakteryjnej przewodu pokarmowego.

W leczeniu zakażenia rotawirusami sprawdzają się również leki homeopatyczne. Jeśli u dziecka pojawią się objawy zatrucia pokarmowego lub infekcji żołądkowo-jelitowej, warto rozpocząć leczenie od podania leku o nazwie Arsenicum album 9CH (po każdym oddanym stolcu po 4 kulki). Przy wymiotach ulgę przyniesie preparat Ipeca 9CH i Nux vomica 9CH (po 4 kulki po każdych wymiotach, a gdy wymioty są bardzo intensywne, podajemy lek częściej, kiedy zaczynają ustępować – zmniejszamy częstotliwość aplikacji). Z kolei ostrą biegunkę pomoże złagodzić homeopatyczny lek Aloe 9CH (po 4 kulki po każdym oddanym stolcu), uzyskiwany z aloesu. Jeśli biegunka jest nagląca i dziecku trudno nawet zdążyć do toalety, dodatkowo do Aloe warto dodać Podophyllum 9CH (po 4 kulki po każdym oddanym stolcu). Przy odwodnieniu i osłabieniu zaleca się dołączenie preparatu o nazwie China rubra 4 razy dziennie po 4 kulki. Skróci on okres rekonwalescencji. Leki tego typu są bezpieczne, ich zaletą jest łagodne, ale skuteczne wspieranie organizmu w walce z wirusem, jednocześnie działają bardzo szybko, co jest ważne, kiedy dziecko gwałtownie wymiotuje.

Kolejną „zmorą” lata są tak zwane anginy letnie, które powstają jeśli gwałtownie schłodzimy rozgrzane gardło np. zjemy lody lub wypijemy bardzo zimne picie. Dlatego dzieciom warto podać lody na początku spaceru w upalny dzień – zmniejszy to ryzyko złapania anginy. Jeśli natomiast zdarzy się ból gardła, warto podać Phytolacca decandra 9CH, Mercurius solubilis 15CH, Belladonnę 9CH i Pyrogenium 9CH (po 3 kulki co godzinę przy silnym bólu, w miarę poprawy 4 razy dziennie po 4 kulki). Wypłuczmy gardło naparem z rumianku. Jeśli mimo to pojawi się gorączka, a ból gardła nasila się, może być konieczna wizyta u lekarza.

Podczas wszelkich podróży, nie tylko letnich, problemem może okazać się sama… podróż. Znam bardzo wiele osób z chorobą lokomocyjną, choć ciekawe jest na przykład to, że prowadząc samochód samodzielnie nigdy jej nie doświadczają. Za to kiedy stają się pasażerami już po 10 minutach jazdy boli ich głowa, mają nudności i źle się czują! Moim sposobem na poprawę komfortu jazdy jest na przykład imbir, bardzo pomocny podczas choroby lokomocyjnej. Niezwykle pomocne są również kropelki naturalnego eterycznego olejku miętowego lub rozmarynowego, wylane na przykład na chusteczkę higieniczna lub na mokry płatek do demakijażu i położenie go gdzieś na kokpicie samochodu. Ten zabieg nie tylko odświeża powietrze, ale naprawdę niweluje nudności i bole głowy. Znane są również dawne sposoby na tę dolegliwość – wsypanie do pępka zwykłej soli kuchennej i następnie zaklejenie go całkowicie plastrem. Przyznam, że sama tego nie stosowałam, ale znam co najmniej kilka osób, którym ten sposób pomaga! Jest też dobry do stosowania dla dzieci. Dla dorosłych i dla dzieci polecam również leki homeopatyczne, na przykład Borax, lub inne, bardziej złożone, które doradzi nam homeopata.

Osoby zainteresowane leczeniem homeopatycznym bardzo polecam książkę „Homeopatia 43 przypadki” do nabycia TUTAJ oraz „Pediatria” do nabycia TUTAJ. Warto jest mieć je w domu!

Życzę Wam dużo zdrowia i przesyłam najcieplejsze pozdrowienia!!! 🙂