„Nigdy nie jest za późno, abyś stała się tym, kim możesz być”.

 /George Eliot/

Wczoraj „przypadkiem” trafiłam na zdjęcie, które na dłużej przykuło moja uwagę. Na czarno-białej fotografii aktorka Venessa Redgrave (przepiękna starsza pani, którą znamy na przykład z filmu „Listy do Julii”) podnosi… ciężary. Oniemiałam. Ta delikatna jak eter, obdarzona ulotną, zwiewna wręcz urodą kobieta trzymająca w rękach ciężkie, męskie hantle…. Kocham takie kontrasty!  Tego małego obrazka potrzeba mi było, aby uruchomił się we mnie cały cudny proces analizy mojego życia. Życia bogatego w doświadczenia.

Obudziłam się dzisiaj rano z pragnieniem napisania do Was tych kilku słów o… młodości. Bo z perspektywy mojego życia patrzę na pojęcie młodości coraz bardziej „z lotu ptaka”. Z tej wspaniałej, bezcennej, szerokiej perspektywy, którą daje mi przeżyty czas. Każdy dzień naszego życia jest obfity w dary i dzięki nim wzrasta nasza świadomość, stajemy się sobą. Dzięki nim uczymy się, jak wyjść z iluzji otaczającego nas świata by połączyć się z tym, kim naprawdę jesteśmy. Jeśli nie poddamy się zwykłemu, ludzkiemu, przekazywanemu jak wirus z pokolenia na pokolenie stereotypowemu myśleniu możemy siebie ocalić. Możemy wypłynąć na szerokie wody naszego nieograniczonego potencjału.

Od najmłodszych lat mam taką przypadłość: wszystko kwestionuję. Nie przyjmuję za pewnik tego, że „wszyscy tak robią” lub „tak się robi”. Nie „kupuję” tego. Sama muszę zbadać, doświadczyć i sprawdzić. Czasem się sparzyć, ale znacznie częściej odkryć coś fascynującego. I dzisiaj, z perspektywy czasu mogę z całą pewnością stwierdzić, że starość jest wyłącznie stanem naszego umysłu. Z chwilą, gdy powiesz sama o sobie „jestem już na to za stara” – zaczynasz się starzeć.  Z chwilą, gdy sama o sobie zaczniesz myśleć, że coś już bezpowrotnie minęło i nie masz już szansy czegoś przeżyć – tak się stanie. To Ty, Twój umysł i Twój sposób myślenia i Twoje przekonania tworzą Twoją rzeczywistość. I tylko Ty możesz to zmienić.

To prawda, nasze ciała zużywają się z czasem, ale w jakim stopniu i  w jaki sposób – to zależy tylko i wyłącznie OD NAS. Trzymam się mocno obrazów, zdjęć i historii dziewięćdziesięciolatków, którzy z łatwością stają na głowie lub zakładają stopę na szyję. Uwielbiam jogę, która jest obfita w tego typu przykłady – dobrych, szlachetnych, pogodnych, zdrowych i sprawnych, bardzo wiekowych już ludzi. Harmonijne połączenie ciała, umysłu i ducha, wewnętrzny spokój i łagodność, mądra troska o swoje ciało i całą swoje Istotę przynoszą obfite owoce.

Nie daj się zwieść zewnętrznemu światu, który przekonuje, że prawdą jest tylko to co widzimy. Ciała, wymiary, metryki, cyfry… Wiek to tylko liczba.

Z pewnością już słyszałaś to zdanie – ale to prawda. Wiek, to TYLKO cyfra. Znam osobiście wiele niesamowitych osób po osiemdziesiątce z takim entuzjazmem, głodem życia i „powerem”, że trudno je dogonić! Znam również dwudziestolatków, którzy narzekają, marudzą, snują się bez jasno wytyczonego celu we mgle narzekania i pretensji do całego świata. Śpią długo i od rana chodzą ze skwaszoną miną. To nie jest młodość.

Wiek to tylko liczba.

Świat przekonuje nas, że młodość to nasze ciała. Jednak życie nauczyło mnie czegoś ZUPEŁNIE innego. Młodość to nasz duchNasze dusze są wiecznie młode. Wiecznie piękne. Panuje w nich wieczna wiosna. Jeśli jednak odetniemy się od naszych dusz, które są źródłem naszej młodości – zaczynamy się starzeć. Młodość to ENERGIA. To nasza witalność. To sposób w jaki rano wstajemy z łóżka. Ekscytacja w oczekiwaniu na to, co nas czeka.

Nie daj się rutynie! Nigdy się jej nie poddawaj! To ona kradnie Twój entuzjazm i zapał do życia. Idź do pracy drogą inną niż zwykle. Nie mów o  sobie „znam siebie, jestem taka i taka”. Nie znasz siebie. Uwierz mi – nie znasz siebie. Gwarantuję Ci, że nie osiągnęłaś jeszcze pełni swojego potencjału. A gdy zaczniesz go odkrywać – będziesz zaskoczona! Ja jestem zaskoczona nieustannie! 🙂 Im dłużej żyję, tym bardziej jestem zdumiona cudem życia. I pomyśleć, że gdy miałam 37 lat wydawało mi się, że jestem stara, doświadczona, znam siebie i wszystko już wiem. Czułam się stara jak trzystuletni żółw. Przekonana o tym, że wszystko już wiem i to co najlepsze jest już za mną. To nie była prawda, bo ostatnie 10 lat to dla mnie jedna, wielka, nieustanna przygoda odkryć i ZDUMIENIE!

Jak się zaczęła ta przygoda?

Od totalnego kryzysu i od…. odpuszczenia. Odpuszczenia potrzeby kontroli. Odpuszczenia mojego złudnego przekonania, że jestem mądra i wszystko już wiem. Nie jestem taka mądra. Nie byłam, pomimo, jak mi się wydawało, ogromnej wiedzy, jaką zdobyłam. Mój umysł zaprowadził mnie do świata zagubienia, bezradności, smutku i poczucia beznadziei. To świat ludzkiego ego. Gdy to moje ego wreszcie się poddało, wtedy otworzyłam się na… niesamowity świat siły ludzkiego ducha! To jest moja „elektrownia”, która zasila moje życie, mój entuzjazm, radość, poczucie szczęścia i nieustanny rozwój. Moją pracę i moje życie rodzinne. To dzięki temu w moim życiu pojawiło się dziecko, które urodziłam w wieku prawie 43 lat w…domu. Nadal uważam, że to niesamowite!

Nie myślę stereotypowo. Nie pozwalam na to, by moim życiem kierowały opinie innych ludzi. Sama tworzę i wybieram moje szczęście – ponieważ trzymam się mojej duszy. Mocno się jej trzymam. A ona daje mi wielką siłę. Helenka urodziła się 4 lata temu, a ja właśnie kończę prace nad trzecią książką, którą od czasu jej urodzenia napisałam. To wymagało ode mnie ogromnego wysiłku. Ale mam w sobie siłę, aby realizować swoje marzenia. Mam w sobie entuzjazm. I dzisiaj czuję się młodsza, niż kiedykolwiek wcześniej!

Jak dotrzeć do tego miejsca?

Wiele z Was zadawało mi to pytanie i prosiło o „przepis”. Przekazuję go w moich postach na blogu, a także na moich warsztatach. Spotkałam się z niektórymi z uczestniczek moich pierwszych warsztatów, które opowiedziały mi jak gigantyczna zmiana nastąpiła w ich życiu od czasu, gdy zaczęły stosować proponowane przez mnie metody. To działa. I ja jestem za to bezgranicznie wdzięczna! Bo wiem już z całą pewnością, że to działa nie tylko na mnie – to są bardzo skuteczne, uniwersalne narzędzia, które działają na istotę, jaką jest człowiek.

Zainspirowana Waszymi podpowiedziami napisałam o tym właśnie… książkę! Tak! Wkrótce ukaże się moja nowa książka, którą zatytułowałam „Pełnia życia –  jak odkryłam i pokochałam moją duszę”. 

Ta książka wypłynęła z potrzeby mojego serca, aby inspirować i dzielić się moim doświadczeniem i jest… odpowiedzią na Wasz komentarze. To Wy zachęciłyście mnie do wyruszenia w moją kolejną przygodę i do napisania tej książki. W czasie, gdy ją pisałam narzekałyście wprawdzie, że za mało jest mnie na blogu…  Prawda jest jednak taka, że aby przekazać Wam ogrom mojego serca i podzielić się głębią moich doświadczeń, musiałam wycofać się z „zewnętrznego świata” i w moim sercu naprawdę się zanurzyć. Musiałam zupełnie i do końca BYĆ w tej książce, aby napisać ją całą sobą.  Nie mogłam jej napisać „przy okazji”, gdzieś „na boku” innych zajęć…

O premierze książki poinformuję Was już niebawem na Facebooku, ale już teraz jestem wypełniona szczęściem, że ona już prawie JEST (premiera w październiku). TUTAJ jest pierwszy link do mojej książki… (Uwaga, to jest wersja w miękkiej okładce. Później pojawi się również w twardej, która będzie kosztowała 10 złotych więcej). Marzę o tym, aby poprzez tę książkę moja dobra energia, a także odkryta młodość, entuzjazm i szczęście płynęły do Was obfitym strumieniem. Zmiana życia jest możliwa. Zmiana siebie jest możliwa. Podobnie jak możliwa jest zmiana sposobu myślenia oraz wszelkich nawyków.

W każdym wieku i o każdej porze możemy wybrać szczęście. Ja wybrałam. I opisałam drogę, którą przeszłam. Opisałam moją podróż od samego początku, byście lepiej mnie zrozumiały. Być może doświadczenia niektórych z Was są podobne do moich. Wiem przecież, że coraz więcej osób na całym świecie doświadcza wewnętrznego przebudzenia. Teraz jest taki niezwykły czas – warto go wykorzystać!

W książce opisałam moją życiową podróż, aby pokazać co się stało, że dotarłam  do punktu, w którym stałam się stara, zmęczona i pomimo zewnętrznych sukcesów bardzo, ale to bardzo nieszczęśliwa. Opisałam moment mojego przebudzenia i drogę, którą dalej poszłam. To bardzo piękna droga. Otrzymałam na niej mnóstwo wsparcia. Teraz dzielę się tym dalej. Dlatego opisałam moje odkrycia oraz moje mapy – sposoby na lepsze życie. W tej książce nie podaję przepisów kulinarnych (będą w kolejnej) :). Podaję za to mój przepis na… szczęśliwą i dobrze zaopiekowaną duszę. To Ona gwarantuje nam połącznie z tym niesamowitym generatorem witalności, energii, radości i szczęścia w codzienności!

Nasza młodość to nie cyfry – to nasz jasny, dobry, czysty, mocny i promienny duch. To nasza wewnętrzna siła, która sprawia, że problemów życiowych nie postrzegamy jako porażek i „kar”, ale widzimy w nich zachętę i okazję do rozwoju. W pokonywaniu trudności, wad i ograniczeń tkwi nasza ukryta siła i młodość.

To właśnie ta wewnętrzna moc i nieugiętość ducha sprawia, że Venessa Regdrave w wieku 74 lat podnosi ciężary. To właśnie ona sprawia, że Ernestine Shepherd w wieku 77 lat jest mistrzynią kulturystyki (zobaczcie ją koniecznie TUTAJ). To właśnie ona sprawia, że Tao Porchon-Lynch w wieku 97 lat jest nadal aktywną nauczycielką jogi (co możecie zobaczyć TUTAJ). Warto również poznać niezwykle inspirującą historię Deshun Wang – polecam Wam zajrzeć w TO miejsce.

W mojej książce nie piszę o tym, jak zostać kulturystką lub joginką, bo każda z nas ma swoją własną, indywidualną i niepowtarzalną drogę. W mojej książce piszę o tym, jak ją odnaleźć. Jednak najpierw trzeba odnaleźć swoją duszę i połączyć się z nią, aby odkryć drzemiącą w nas niesamowitą, wewnętrzną moc. W ten sposób możemy przekonać się, jak wielki potencjał i możliwości są w nas ukryte.

Bo skoro coś udało się jednaj z nas – to może udać się każdej z nas!

Słowo „guru” nie oznacza nadczłowieka, super człowieka, któremu należy oddawać hołd. Guru to człowiek, który swoim życiem i swoim przykładem pokazuje nam nasze własne możliwości i nasz własny potencjał. Tak więc ja nieustannie szukam guru wokół siebie. Jednym z takich guru jest dla mnie teraz pani Ania, moja sąsiadka, która w wieku osiemdziesięciu kilu lat żyje z taki wigorem, z takim „powerem”, z takim entuzjazmem, że trudno za nią nadążyć!

Nie dajcie się zwieść malkontentom, którzy przekonują, że aby być szczęśliwym, zdrowym i spełnionym trzeba mieć wielkie pieniądze i wielkie sukcesy. Prawdziwe bogactwa są ukryte wewnętrz nas. A naszym zadaniem, naszym celem i naszą drogą jest odkrycie ich w sobie. I nikt, absolutnie nikt za nas tego nie zrobi. I bardzo dobrze! Bo odkrycie ich w sobie to największa radość! Ja mogę podzielić się swoją podróżą, mogę podzielić się swoimi mapami, sposobami i odkryciami – ale reszta należy do Was! To Wy same odkryjecie w sobie, jak jesteście piękne, cudowne i wspaniałe!  A to będzie promieniowało na cały świat! I to będzie podnosiło energię tego świata! 🙂

Cieszę i jestem bezgranicznie wdzięczna, że mogę być częścią Waszej podróży, a Wy jesteście cudowną częścią mojej. Mocno splecione ze sobą kobiece dusze wspierają się i inspirują wzajemnie. Ta przygoda nigdy się nie kończy… Ona dopiero się zaczyna!

Z miłością <3

Agnieszka

I na koniec specjalnie dla Was jedna z moich Kart Afirmacyjnych, więcej znajdziecie TUTAJ:

mlodosc_middle