Kiedy piszę te słowa jest poranek, dzień moich urodzin. Patrzę na łagodne fale kołyszące się na morzu i delikatne chmury, które przepływają po pastelowym niebie. Spełniłam swoje wielkie marzenie, aby właśnie w taki sposób powitać ten dzień – dzień moich pięćdziesiątych urodzin. Przepełnia mnie wewnętrzna harmonia i wdzięczność.

Moi bliscy jeszcze śpią – jak zwykle obudziłam się wcześniej od nich, aby spędzić czas zatopiona w ciszę mojego serca, aby połączyć się jego spokojem, mocą i siłą.

Myślę o podróży mojego życia, bogatego w doświadczenia, doznania, emocje i bezcenne lekcje. Jestem bezgranicznie wdzięczna za każdą z nich, chociaż nie wszystkie były łatwe i przyjemne.

To niezwykłe, że minęło już pół wieku mojego życia, a ja czuję się tak… młoda. Nie zawsze tak było. Mam wrażenie, że w tym wcieleniu urodziłam się dwa razy – pięćdziesiąt lat temu życie dała mi moja ukochana Mama, a dwanaście (prawie już trzynaście) lat temu urodziłam się ponownie – przebudziłam się do świadomego życia.

W 2006 roku, kiedy miałam trzydzieści siedem lat czułam się bardzo stara i bardzo, bardzo zmęczona. Miałam wrażenie, że bagaż moich doświadczeń jest tak ciężki, że nie jestem w stanie dłużej go nieść. Czułam się starsza, niż trzystuletni żółw… I przyznam szczerze, że nie miałam wtedy apetytu na życie. Miałam wrażenie, że wszystko już wiem i wszystko mam już za sobą. Jak bardzo się myliłam! Wtedy kompletnie nic o sobie nie wiedziałam!

Mój ogromny, wewnętrzny kryzys był błogosławieństwem i czasem wielkiego przełomu. Opisałam to wszystko w książce „Pełnia życia”.  Kiedy nastąpiło moje całkowite poddanie się (to było moje ego) i poddanie się sile Stwórcy, stałam się gotowa na naukę. Otrzymałam wszelkie prowadzenie. Dzisiaj piszę te słowa, jako zupełnie inna osoba.

Dzisiaj przytulam moje życie do serca, ze wzruszeniem i wdzięcznością.

Sztuka stawania się sobą.

Pamiętam dzień moich czterdziestych urodzin – dziesięć lat temu. Moja przemiana w ciągu tych trzech lat stała się już tak znacząca, że przywitałam ten czas przełomu z lekkim sercem, nadzieją i radością. Wtedy jeszcze nie wiedziałam, że z wiekiem mogę stawać się coraz młodsza. Stałam się czysta, lekka i świeża. Stało się tak, gdy oczyściłam swoją duszę z żalu, urazów i bólu, uwolniłam bagaże swojej przeszłości. Odrodziłam się jak wąż, który zrzuca starą skórę, a jaj resztki porwał ze sobą wiatr mojej przemiany.

Nauczyłam się, aby nie słuchać szumu zewnętrznego świata, lecz mieć odwagę, aby głęboko zanurkować w siebie, w poszukiwaniu największych skarbów. Pomogły mi w tym joga i medytacja, oraz moja ogromna determinacja, oddanie, pracowitość. Nie czekałam, że ktoś mnie uszczęśliwi – stałam się autorką swojego życia, szczęścia i spełnienia. Te dziesięć ostatnich lat, to mój najpiękniejszy czas. Nie zawsze łatwy, nie zawsze pozbawiony trosk i lęków, nie zawsze wolny od niepokojów – ale czas dobrze przepracowany, wykorzystany, bezcenny, zwycięski i przepiękny.

Dzisiaj czuję, że wygrałam moje życie, że wygrałam siebie – nie dlatego, że kiedyś byłam znaną modelką, że prowadziłam programy telewizyjne i stałam się sławna. To nie ma najmniejszego znaczenia. Wygrałam moje życie, ponieważ uwolniłam się od stereotypów, nauczyłam się myśleć i żyć samodzielnie. Pokonałam wewnętrzne lęki i obawy. Wiele razy wygrałam sama ze sobą. Otworzyłam swoje serce szeroko, na oścież, z odwagą. Zebrałam lekcje, doświadczenia i dary, którymi teraz z Wami się dzielę. To są bezcenne dary – dary świadomości.

Dzisiaj, w dniu moich urodzin chciałam podzielić się z Wami moim kolejnym szczęściem – książką, którą pisałam dla Was przez ostatnie miesiące, ale tak naprawdę przez całe moje życie. To opowieść o kobiecie, która wyruszyła w świat w poszukiwaniu miłości. Premiera już 5 czerwca.

Życie miłością.

Inspiracja do napisania tej książki spadła na mnie niespodziewanie, chociaż planowałam napisanie zupełnie innej książki. Poczułam, że teraz właśnie ta jest potrzebna.

Jedna z Was podzieliła się ze mną swoją osobistą historią o zdradzie i złamanym sercu. Później spotkałam wiele wspaniałych kobiet, podczas moich warsztatów, spotkań autorskich, czytając Wasze listy i komentarze. I zrozumiałam, że muszę Wam opowiedzieć o miłości – miłości do siebie oraz o związkach. Z partnerem, z dziećmi, z rodzicami. O pracy, pasji i miłości do samego życia.

Wiem, że każda z nas poszukuje miłości. Wiem, że najtrudniej jest kochać samą siebie. Wiem, że patrzenie w lustro i wmawianie sobie „jestem piękna, jestem wspaniała”, nie jest drogą ani do samoakceptacji, ani do zdrowej, pełniej miłości. To jest bardziej złożone.

Moja historia o miłości jest zbyt głęboka i wielowymiarowa, aby opowiedzieć o niej w poście na blogu – dlatego powstała książka „Miłość. Ścieżki do wolności”. I myślę, że jest to książka, którą powinna przeczytać każda kobieta, niezależnie od wieku, niezależnie od tego, czy jest w związku, czy jest samotna. Nie dlatego, że uważam samolubnie, że jest to książka wspaniała. Dzielę się z Wami moją historią z otwartym sercem, jako jedna z Was. Piszę do Was te słowa, jako dojrzała kobieta, która bardzo dużo w życiu przeszła i doświadczyła. Była w miejscach, do których większość kobiet nie ma dostępu, ale prawie wszystkie o nich marzą wierząc, że tam jest miłość, szczęście i spełnienie. Ale tam go nie ma. Udało mi się jednak je odnaleźć.

Wartość kobiety to nie uroda, młodość, wiek, sukcesy, pieniądze czy ilość fanów w mediach społecznościowych. Naszej wartości nie da się na to wszystko przełożyć.

Szukamy miłości rozpaczliwie, w różnych miejscach, ale trzeba… zacząć od siebie. Nie możesz być blisko z drugim człowiekiem, jeśli nie jesteś blisko sama ze sobą.

Ale jak tego dokonać? Jak się zbliżyć do siebie i swojego serca, które tak często jest obolałe, zranione, rozdrapane jak pulsująca rana?

Napisałam tę książkę, aby uleczyć kobiece serca. Aby podzielić się moimi odkryciami, siłą i radością. Odkryłam, że PRAWDZIWA miłość niesie ze sobą wolność.

Mam ogromną nadzieje, że ta książka sprawi, że staniecie się silne, pełne miłości i emocjonalnie niezależne, wolne oraz spełnione. Mam nadzieję, że rozkwitniecie tak bardzo, że same będziecie zdumione swoim własnym pięknem – pięknem, którego nie można utracić!

A oto kilka słów książce, które napisałam.

„Kochaj. Żyj miłością. Bądź miłością.

Od 24 lat jestem w szczęśliwym związku. Jego punktem zwrotnym był kryzys, który przeżyliśmy trzynaście lat temu. Mogliśmy wtedy oddalić się od siebie, rozstać się, stworzyć nowe związki, ale wybraliśmy inaczej – weszliśmy na drogę rozwoju i głębszej miłości. Teraz cieszymy się bliskim, radosnym, dojrzałym związkiem, którego wspaniałym owocem jest nasza ukochana córeczka Helenka.

Dziś pragnę pomóc Ci zajrzeć w swoje serce i podążyć za jego głosem. To Ty jesteś centrum Twojego wszechświata. Twoja wartość nie jest uzależniona od mężczyzny, pracy czy czegokolwiek innego. W Tobie jest wszystko. Pragnę, byś stała się istotą emocjonalnie niezależną. Byś mogła dawać miłość i dzielić się miłością tak, jak tego pragniesz. Byś mogła żyć miłością również wtedy, gdy jesteś sama – bo nawet kiedy jesteś sama, nie jesteś samotna. Możesz kochać i dzielić się miłością na wiele sposobów. Twoje serce Cię poprowadzi.

Jak kochać, jak żyć miłością, jak tworzyć trwałe i wartościowe relacje z samą sobą, z partnerem, z dziećmi, z rodziną i z otaczającym światem – o tym piszę w mojej najnowszej książce”.

Zapraszam Cię w podróż do Twojego serca 🙂

Z miłością

Agnieszka

Książka już jest do zamówienia – w oprawie twardej (edycja limitowana) jest dostępna TUTAJ, a w oprawie miękkiej TUTAJ.