Właśnie zaczęło się lato! Kalendarzowe zaczyna się 22 czerwca, natomiast astronomiczne rozpoczęło się 21 czerwca 2016 o godz. 00:34. Początkiem lata astronomicznego jest przesilenie letnie, kiedy Słońce góruje w zenicie nad Zwrotnikiem Raka. To najdłuższy w roku dzień, który trwa aż 17 godzin.

Lato to czas serca i równoważenia energii. To czas ciepła, intensywnego ruchu i radości. Wiemy przecież, że ciepło i słońce mają pozytywny wpływ nie tylko na nasz nastrój, ale również samopoczucie, zdrowie i wygląd.

Oczywiście nie lubimy przesady – gdy jest zbyt gorąco lub burzowo, możemy czuć się źle, zwłaszcza osoby przewlekle chore. W naszym świecie zawsze panuje dualność… Można i należy ją jednak równoważyć.

Jednak to właśnie w czasie obfitości lata, jaką daje nam natura o tej porze roku, możemy intensywnie wzmacniać nasze zdrowie przed jesienią i zimą. Lato to czas magazynowania przez nasz organizm witamin i minerałów. Trzeba z tego korzystać jedząc jak najwięcej naszych polskich, sezonowych owoców, warzyw oraz ziół. O tym wszyscy wiemy. Zobaczmy jednak co na temat lata ma do powiedzenia Medycyna Chińska. Jej podejście jest zupełnie inne niż to, znane z Zachodu, gdzie wydaje się, że najlepszym napojem na upał jest… zimne piwo. 🙂

Medycyna Chińska i lato

Chińscy medycy, którzy za początek lata uważają już pierwsze dni maja twierdzą, że lato to silne działanie YANG i dlatego o tej porze roku powinniśmy równoważyć energię YIN (odpoczynek), by nie została ona zniszczona przez nadmiar YANG.

Jak dostarczyć organizmowi odpowiednią ilość YIN?

Możemy to zrobić poprzez spokojne, delikatne i zrównoważone ochładzanie się. Nie należy robić tego szokowo, drastycznie, tak jak to zwykle robi się w kulturze Zachodu, na przykład poprzez picie lodowatych napojów czy spożywanie nadmiernej ilości lodów, ponieważ mocno wychładzają organizm i osłabiają żołądek, przez co mogą zaburzyć równowagę w pozostałych narządach. A to jest niebezpieczne.

Według Medycyny Chińskiej lato to czas ognia, koloru czerwonego i czas serca, narządu, który nigdy nie śpi. Dlatego tak często właśnie w lecie przeżywamy stan zakochania! 🙂 Serce to narząd, który ma też najwyższe YANG i jest chronione przez wszystkie narządy, a w szczególności przez… jelito cienkie (które nazywane jest siostrą serca) oraz przez pęcherz moczowy, który bezpośrednio oddziałuje na jelito cienkie.

Kiedy mocno pocimy się podczas gorących, letnich dni, wypłukujemy z naszego organizmu minerały i cenne płyny, które chronią nasze serce, przez co możemy temu organowi zaszkodzić. Dlatego bardzo ważne jest odpowiednie „chłodzenie” i nawilżenie organizmu, ale nie należy tego robić poprzez lody czy inne, bardzo zimne produkty. Te bowiem wpływają osłabiająco na narządy trawienne i powodują, że nie działają one prawidłowo i nie wykonują właściwie swoich zadań.

Ognistą energię lata możemy rozsądnie i łagodnie równoważyć, wychładzać i wyrównywać. Służą do tego nie tylko zimne płyny czy pokarmy, ale produkty zakwalifikowane przez Medycynę Chińską do smaku gorzkiego, który sprowadza naszą energię w dół, czyli uspokaja, wspomaga oczyszczanie i wypróżnianie (wszelkie sałaty, cykoria, kurkuma oraz zboża). Ma to szczególne znaczenie dla serca, które łatwo jest w tym okresie „przegrzać”.

Sercu doskonale służą wszelkie ochładzające, sezonowe produkty właśnie w kolorze czerwonym, w które obfituje lato, czyli truskawki, czereśnie, maliny, boćwina, a później porzeczki, wiśnie itd. Wszystkie można spożywać na surowo, ale również poddane lekkiej obróbce termicznej. Ogranicza to nieco ich właściwości odżywcze, ale za to wpływa optymalizująco na cały organizm.

Jak powinniśmy odżywiać się latem?

Krótko mówiąc – lekko, zdrowo i naturalnie. 🙂 Warzywa najlepiej gotować krótko, na przykład na parze lub tylko blanszować („przelewać” gorącą wodą). Koniecznie do menu należy wprowadzić zielone, lekkie sałaty z dużą ilością ziół (mnóstwo natki pietruszki!), skropione oliwą lub innym roślinnym olejem, z dodatkiem świeżych warzyw. Dodatek odrobiny zdrowego tłuszczu (oliwa lub inny roślinny olej tłoczony na zimno) jest niezbędny, aby nasz organizm mógł absorbować wszystkie witaminy zawarte w tych naturalnych produktach.

Ważne jest, aby jak najczęściej sięgać po proste, polskie, sezonowe potrawy, jak na przykład młode ziemniaczki, bób z aromatycznym koprem, fasolkę szparagową z dużą ilością natki pietruszki, szparagi (białe i zielone) czy młodą kapustę, botwinkę, groszek, jarmuż…. Wszystko w towarzystwie pysznych, świeżych ziół. Prawdziwe bogactwo!

Sezonowe owoce najlepiej jest spożywać same, bez dodatków i nie łączyć ich z niczym. Powinniśmy unikać smażonych i grillowanych mięs, ponieważ powodują one gromadzenie się w organizmie nadmiernej ilości gorąca i wilgoci – a jeśli już je jemy to ZAWSZE z odpowiednią ilością ochładzających warzyw: 100 g mięsa = co najmniej 200 g letniej sałatki. 🙂

Przynajmniej raz na dwa tygodnie warto jest przygotować tak zwaną „Zupę Mocy”. Jest ona wyjątkiem od reguły „gotuj krótko” lub jedz na surowo. 🙂 Wywodzi się z tradycyjnej Medycyny Chińskiej i wspomaga zdrowie i równowagę, idealnie też utrzymuje stałą temperaturę ciała. Wzmacnia organizm, pomaga też na przeziębienie, grypę, infekcje, w stanach przewlekłego zmęczenia. Intensywnie wzmacnia kobiety w ciąży i po porodzie, działa przeciwskurczowo na mięśnie i stawy, łagodzi objawy depresji i stanów lękowych. Zupa Mocy obfituje we wszystko to, co właśnie daje nam natura, wszelkie warzywa, na przykład marchewki, pietruszki, brukselkę, seler, cebula, por i czosnek oraz zioła: lubczyk, majeranek, oregano, tymianek, kolendrę, natkę pietruszki i liście selera. Warto również dodać do niej kawałek imbiru, ziele angielskie, listek laurowy i trochę kurkumy.

Zupę gotujemy na bardzo, bardzo wolnym ogniu, minimum przez dwie godziny lub więcej. Taki wywar pijemy trzy razy dziennie, łącznie około litra dziennie, najlepiej przez kilka dni z rzędu. To będzie idealny zastrzyk wzmacniający dla całego organizmu. Według Medycyny Chińskiej należy tę zupę przygotować zgodnie z zasadami Kuchni Pięciu Przemian, czyli po kolei dodawać do siebie składniki zaliczane do grupy ognia (smak gorzki), ziemi (smak słodki), metalu (smak ostry), wody (smak słony) i drzewa (smak kwaśny).

Jak przygotować równoważącą Zupę Mocy według 5 przemian?

  1. Zaczynamy od smaku gorzkiego – do garnka wlewamy 4-5 litrów gorącej wody, a następnie dodajemy warzywa korzeniowe, twarde, o smaku słodkim, na przykład: marchew, seler, korzeń pietruszki. Kolej na smak ostry, na przykład: ziele angielskie, liść laurowy, por, cebula i świeży imbir, a później na słony – czyli najprościej sól. Na koniec pierwszego cyklu (czyli użycia wszystkich smaków po kolei) dodajemy do potrawy smak kwaśny, czyli na przykład trochę naci pietruszki, kolendry lub sok z cytryny.
  2. Rozpoczynamy drugi cykl 5 smaków i ponownie rozpoczynamy od smaku gorzkiego – dodając na przykład kilka łodyżek świeżego lubczyku lub majeranek, rozmaryn, jałowiec, kozieradkę. Potem dodajemy kolejne, mniej twarde produkty słodkie, na przykład bataty, ziemniaki, brokuły, bób, cukinię, fasolkę szparagową, kapustę świeżą (z wyjątkiem pekińskiej), kalafior, świeży groszek, grzyby. Kolej na smak ostry – czosnek i czas na 1-2 godziny gotowania.
  3. Po tym czasie, jako że skończyliśmy na smaku ostrym, czas na smak słony – czyli ponownie dodajemy do zupy szczyptę soli lub odrobinę ZIMNEJ wody (zimna ma smak słony, a gorąca gorzki) i smak kwaśny – natkę pietruszki lub kolendry, świeży koper, sok z cytryny.
  4. Kolejny cykl 5 smaków będzie już ostatnim i ważne jest, żeby nie namieszać 🙂 więc kolejno zaczynając od smaku gorzkiego dodajemy: kurkumę, jałowiec lub kozieradkę, świeżą bazylię, hyzop lub tymianek, ewentualnie liście mlecza lub pokrzywy. Również quinoa, amarantus, brukselka i cykoria mają smak gorzki więc można je dodać właśnie teraz. Następnie korzystamy z dobrodziejstw smaku słodkiego i dodajemy (do wyboru): 1 daktyla lub figę, botwinę, szparagi, szpinak, olej kokosowy, oliwę z oliwek lub masło klarowane. Teraz czas na smak ostry: jarmuż, chrzan, czarnuszka, pieprz oraz słony: dodatkową porcję soli, odrobinę zimnej wody lub algi, które do tej zupy ja dodaję właśnie teraz. Po ugotowaniu, kiedy wlewam wywar do kubka wsypuję do niego nać pietruszki lub kolendry i tym zamykam cały, trzeci cykl, bo należą one do smaku kwaśnego.

Trochę mniej czasochłonną 🙂 wersją tej zupy jest mój wzmacniający i regenerujący bulion, na który przepis znajdziecie tutaj.

Co może dodatkowo wzbogacić smak i wartości odżywcze obu zup?

Tak jak pisałam wcześniej – znaleziona na Polskiej łące pokrzywa lub kurdybanek, wszelkie nasze polskie zioła, ale możemy od czasu do czasu pokusić się również o dodatki bardziej egzotyczne, o potwierdzonej naukowo bardzo wysokiej wartości odżywczej i leczniczej. Zacznę jednak od rośliny, którą można znaleźć w Polskich zielnikach, a więc od hyzopu, który uwielbiam! 🙂

Hyzop – jest nie tylko pyszny, ale również świetnie poprawia pracę (perystaltykę) jelit, zmniejsza ilość namnożonych w nich, szkodliwych bakterii, zwalcza gazy jelitowe oraz poprawia pracę żołądka i zmniejsza jego stan zapalny. Dzięki zawartości garbników pomaga też w leczeniu biegunki. Doskonale sprawdza się również w chorobach układu oddechowego: przy zapaleniu oskrzeli i astmie (łagodzi ataki i duszności).

Siekany korzeń bertramu, który ma właściwości antydepresyjne, antystresowe oraz wzmacniające system nerwowy w celu poprawienia sprawności umysłowej. Poprawia pamięć, koncentrację i zdolności intelektualne człowieka, działa też przeciwkaszlowo, przeciw przeziębieniowo, skutecznie redukuje ataki astmy oraz działa łagodząco na dolegliwości trawienne, zapalenie płuc i cukrzycę. Można używać siekanego korzenia lub proszku z korzenia.

Liście papai, podobnie jak hyzop leczą schorzenia żołądka i oraz zwalczają pasożyty w jelitach, poprawiają również trawienie. Poprzez działanie przeczyszczające eliminują z organizmu robaki i wszelki inne pasożyty (cenne i ważne). Mają działanie moczopędne i dlatego pomagają usunąć toksyny z organizmu. Działają również stymulująco na układ odpornościowy.

Różeniec górski wzmacnia serce, znacznie obniża poziom kortyzolu, czyli hormonu stresu, a co za tym idzie – wyrównuje gospodarkę hormonalną w organizmie. To idealny dodatek do zup dla osób zestresowanych, poddanych długotrwałym czynnikom powodującym stres. Ułatwia zasypianie i delikatnie uspokaja.

Korzeń kudzu – słynie z wspomagania wychodzenia z uzależnień, zwłaszcza od alkoholu. Działa przeciwdepresyjnie i przeciwstresowo poprzez pobudzanie produkcji hormonów w mózgu – dopaminy i serotoniny. Ma też potwierdzone działanie antymigrenowe!

Schisandra czerwona wg Medycy Chińskiej poprawia odporność, pomaga zachować młody wygląd, tonizuje organizm i zawiera wiele unikalnych elementów jak choćby mangan i molibden. Udowodnione jest działanie tej rośliny na wątrobę – nie tylko wspomaga pracę, trawienie i jej regenerację, ale jest też skuteczna przy chorobach wirusowych wątroby. Jest świetną alternatywą dla ostropestu, o którym pisałam TUTAJ. Wygląda dość dziwnie, co możecie zobaczyć tutaj ale z Zupą Mocy komponuje się idealnie!

Co pić latem?

W lecie pijemy oczywiście głównie wodę, najlepiej niegazowaną, w temperaturze pokojowej, a podczas upałów nawet lekko ciepłą! Tego uczy nas Jarek Kret, który przez kilka lat mieszkał w Indiach, ale podróżował również po całej upalnej Afryce. Twierdzi on, że gdy jest szczególnie gorąco nie powinniśmy pić zimnej wody, ale wyłącznie lekko ciepłe napoje. Do wody można dodać trochę imbiru, soku z cytryny, miodu oraz szczyptę soli. Taka mikstura świetnie wyrównuje ubytek minerałów z organizmu (wskutek nadmiernego pocenia się).

Ze świeżych owoców sezonowych możemy przygotować również pyszny i zdrowy kompot, który można osłodzić dodatkiem suszonych daktyli lub śliwek. Zawsze świetnie sprawdzi się kompot z jabłek, nadaje się dla zdrowych i chorych, małych i dużych, kobiet i mężczyzn. Gotujemy go oczywiście w miarę możliwości bez cukru. 🙂 Dla urozmaicenia i wzmocnienia takich napojów można dodać do nich ziół (wspaniała jest na przykład mięta lub melisa), oraz aromatycznych przypraw takich jak cynamon, kardamon czy anyż gwieździsty. Aby wspomóc właściwości zdrowotne napojów możemy pokusić się również o bardziej egzotyczne rośliny, które są skarbnicami cennych składników, na przykład:

Owoce palmy Sabałowa, które wspomagają leczenie prostaty, łysienie androgenowe, zaburzenia oddawania moczu i wszelkie podrażnienia dróg moczowych włącznie z moczeniem nocnym. Poprawiają też zdolności autoimmunologiczne organizmu i równoważą gospodarkę hormonalną organizmu.

Owoce pigwowca japońskiego, które świetnie nawilżają błonę śluzową jelit i wspomagają leczenie nieżytów przewodu pokarmowego. Zawierają kwasy organiczne, flawonoidy, pektyny oraz fenole.

Suszone jagody goji, które zawierają aż 18 aminokwasów, witaminy i minerały śladowe. Działają odmładzająco na komórki całego ciała, w tym skórę J oraz powstrzymują siwienie i wypadanie włosów. Najlepiej wrzucić garść pod koniec gotowania kompotu.

Jagody acai dla osób aktywnych, uprawiających sport, ponieważ są niezwykłym źródłem witamin, minerałów, białka, kwasów tłuszczowych, błonnika, aminokwasów oraz enzymów. Zawierają również dużą ilość cennych przeciwutleniaczy. Najlepiej dodać kilka łyżek ekstraktu do gotowego kompotu.

Owoce noni, które są wyjątkowym źródłem serotoniny (hormonu szczęścia) i melatoniny. Ich prawidłowy poziom w organizmie odpowiada za dobre samopoczucie i nastrój. J Pomagają spokojnie zasnąć i mają genialny wpływ na libido. Niestety, ich smak jest dla niektórych nieakceptowalny, dlatego warto wlać kilka łyżek gotowego soku bez cukru do owocowego kompotu, wtedy ten specyficzny smak „zginie”.

Warto pamiętać, że do kompotów gotowanych z naszych polskich owoców możemy również, tak jak pisałam wyżej,  dodać kurkumę, koper, anyż, cynamon, kardamon czy imbir. Nie bójmy się ich rozgrzewających właściwości – to rośliny „inteligentne”, które przecież genialnie sprawdzają się w tropikach! Dzięki nim będziemy mniej odczuwali panujący na zewnątrz upał.

Najlepiej jest zaspokajać pragnienie ciepłymi napojami, których nigdy nie pijemy bezpośrednio na słońcu, ale w cieniu. Warto również dbać o to, by podczas upalnych dni posiłki spożywać w chłodniejszym pomieszczeniu. W naszym menu powinno znaleźć się jak najwięcej sałat, kiełków, owoców i warzyw, oczywiście sezonowych, najlepiej takich które wyrosły w naszym kraju. Egzotyczne dodatki to jedynie ich wzbogacenie. Żyjemy w takich czasach, że nareszcie mamy taką możliwość. Warto więc z tego korzystać czując jednak w sercu wdzięczność z to, co daje nam natura, która jest tuż obok, wokół nas.

Cieszmy się urokami lata i wzmacniajmy swój organizm przed nadejściem jesieni na wszelkie możliwe sposoby. Nasze zdrowie to najlepsza inwestycja! 🙂

PS. Linki do sklepu, gdzie można kupić wszystkie powyższe dodatki znajdują się w opisach produktów i są zaznaczone na zielono.