Kiedy robi się zimno zaczynam mieć ochotę na duszoną kapustę. Zdrowy organizm dobrze wie, czego mu potrzeba 🙂
Kapusta przez wiele lat była traktowana przez mistrzów kulinarnych z pewnym lekceważeniem. Jednak to poczciwe warzywo przeżywa obecnie swój renesans za sprawą światowych dietetyków i specjalistów do spraw zdrowego żywienia. Okazało się bowiem, że dobrze przyrządzona kapusta (bez boczku, mięsa i zwierzęcego tłuszczu) jest nie tylko idealnym daniem w diecie odchudzającej (bardzo mało kalorii, dużo wartości odżywczych), ale jest również niezwykle zdrowa. Posiada właściwości odkwaszania i oczyszczania organizmu. Dostarcza dużo błonnika pokarmowego, dlatego daje uczucie sytości na długi czas. Zawiera witaminę A, K, C (zwłaszcza kiszona), witaminy z grupy B, a także kwas foliowy, wapń, magnez, fosfor, potas i mangan. Reguluje prace jelit, wzmacnia układ nerwowy, odpornościowy i krwionośny, obniża poziom złego cholesterolu, przyspiesza wydalanie toksyn z organizmu. Prawdziwy fenomen! W dodatku dzięki zawartości sulforafanu zapobiega rozwojowi raka. Uwaga – osoby cierpiące na niedoczynność tarczycy powinny jeść kapustę w formie gotowanej (czyli tak jak w przepisie poniżej).

Kapusta jest nie tylko bardzo zdrowa, ale również… bardzo tania. Niektóre osoby twierdzą, że zdrowe odżywianie jest bardzo kosztowne i zarezerwowane wyłącznie dla wybrańców. Okazuje się jednak, że najzdrowsze diety świata są najprostsze, niemal wręcz prymitywne, mocno związane z naturą i lokalnością produktów. Na przykład lud Hunza zjada tylko to, co sam wyhoduje. Bardzo biedna społeczność, która jest uważana za najzdrowszą i najbardziej długowieczną spośród wszystkich mieszkańców naszej Planety.
Moja cudowna położna Ewa ma takie powiedzenie:
„Jeśli NIE CHCESZ znajdziesz powód. Jeśli CHCESZ znajdziesz sposób”.

Moi kochani Rodzice, którzy wychowywali trójkę dzieci (ze mną włącznie) w czasach głębokiej komuny, zawsze szukali sposobu 🙂 To były czasy, w których niczego nie było. Od najmłodszych lat towarzyszyłam rodzicom w gotowaniu, robieniu przetworów na zimę, uprawie owoców i warzyw w ogródku. Nikt z nas nie czekał, że dostaniemy coś za darmo – na wszystko musieliśmy sami zapracować. Sami musieliśmy ugotować, wyhodować, uszyć, wydziergać, uprać, wyprasować itd. Wyniosłam więc z domu nie tylko pracowitość, zaradność i samodzielność, ale również bezcenną umiejętność, aby zrobić „coś z niczego”. I jestem przekonana, że to wszystko rozwinęło moją kreatywność na długie lata, również w kwestii gotowania. A teraz to procentuje 🙂

Oczywiście, że nie jest łatwo żyć z bardzo ograniczonym budżetem, to prawda. Wiem. Nie jest to jednak powód, aby mieć… nadwagę. Bo paradoksalnie, to zwykle osoby z nadwagą tłumaczą, że nie stać je na zdrowe odżywianie… Niezależnie od budżety, jakim dysponujemy, tak naprawdę nikomu nie jest łatwo zmienić nawyki żywieniowe. Każdemu jest trudno. Każdej osobie jest ciężko ruszyć się, aby zawalczyć o siebie i o swoje zdrowie. Warto więc nie szukać wymówek, ale znajdować sposoby i rozwiązywać problemy w ramach tego, czym aktualnie dysponujemy. Nawet, jeśli jest to mocno ograniczony budżet. Nie musimy jednak na okrągło jeść ziemniaków i kapusty 🙂

Najbardziej zdrowe produkty dla nas rosną w naszym kraju i są powszechnie dostępne. Buraki, marchew, pietruszka, seler, dynia, cebula, kapusta, biała rzodkiew, czarna rzepa, jarmuż, polskie jabłka i gruszki, kasza gryczana, jęczmienna, jaglana, pęczak, płatki owsiane, fasola, groch itd., itp – to wszystko są zdrowe produkty, które są powszechnie dostępne i są relatywnie tanie. Z każdego kilograma kaszy czy roślin strączkowych uzyskamy kilka kilogramów pysznego, zdrowego, pełnowartościowego pożywienia.

Na tym blogu podałam przepis na pasztet z marchewki, z cukinii, w moich książkach i w magazynie „Uroda życia” podaję przepisy na proste, zdrowe i niedrogie dania, jak na przykład pasztety z białych warzyw, mnóstwo przepisów na dania z kasz, zupy z naszych polskich, lokalnych produktów.
Oczywiście, że trzeba je kupić, przynieść do domu, a potem samemu ugotować – i to jest wysiłek, który trzeba wykonać niezależnie od zasobności portfela. Trzeba więc zrezygnować z czegoś, co kradnie nasz czas np. z oglądania telewizji, plotkarskich portali czy innych źródeł straty czasu i energii. A ja jestem przekonana, że osoba, która zrobi porządek na swoim talerzu, z biegiem czasu zrobi porządek w swojej głowie i w innych obszarach swojego życia – być może z bardziej dochodową pracą zawodową włącznie. Widziałam już wiele takich przypadków, wiec jestem przekonana, że jest to możliwe.

Jedną z najzdrowiej odżywiających się osób, jaką znam jest dziewczyna, która samotnie wychowuje dwójkę dzieci. Nie jest im łatwo, naprawdę nie jest. Ale jest chęć, zapał i działanie. W tym domu nie ma oglądania telewizji, ale jest wspólne gotowanie. Latem są wyprawy na łąki w poszukiwaniu ziół, które później są suszone. Z dziko rosnącego mniszka, czarnego bzu czy pędów sosny powstają zdrowe syropy. Jest kiszenie warzyw na zimę i robienie przetworów. Jest zapał i jest kombinowanie, co zrobić, aby ze skromnego budżetu jakim dysponują stworzyć optymalnie zdrowe pożywienie.
Ta dziewczyna jest żywym dowodem na to, że można. Nie ukrywam, że często korzysta z moich przepisów i porad, które dostępne są przecież na tym blogu zupełnie bezpłatnie. Jej zdrowe jedzenie jest tak pyszne, że… dorabia sobie gotując i piekąc „przy okazji” dla innych, bardziej zabieganych i zapracowanych. Można? No jasne! 🙂 Nie jest lekko, ale można. I to daje mnóstwo radości i satysfakcji! 🙂

Każdy z nas ma swoje życiowe wyzwania. Każdy bez wyjątku. Również każdy z nas ma w sobie wewnętrznego sabotażystę, który przekonuje, że się nie da i że inni mają łatwiej, lepiej. Nie oceniajmy, bo każdy z nas ma „swoje buty” i swoje bagaże do udźwignięcia. Dlatego nie dajmy się nabrać wewnętrznemu sabotażyście, który stawia nas w pozycji ofiary i zwala winę za nasze słabości na innych, na cały świat… Nie dajmy się na to nabrać, bo taka postawa odbiera nam moc i siłę do zmian. Każdy z nas ma swoje ciężary do dźwigania, których inni z zewnątrz mogą nie widzieć. Ale nigdy nic w życiu nic nie osiągniemy użalając się nad sobą, czy zwalając winę na innych… Naprawdę…

Aby coś zmienić, trzeba skoncentrować się na sobie, na swoich celach, marzeniach i na możliwościach, jakie mamy tu i teraz, w takich a nie innych warunkach, z takim, a nie innym budżetem. Jeśli nawet jest bardzo skromy nie znaczy, to jesteśmy skazani na jedzenie pełne chemii czy tłuszczu. Możemy wybrać nasze polskie super produkty, których… naprawdę zazdroszczą nam mieszkańcy wielu krajów świata. Na pewno wiecie, że osoby, które przyjeżdżają do nas z zagranicy nie mogą się nadziwić, jak pyszny może być smak warzyw i owoców. Oczywiście możemy mieć zastrzeżenia do ich upraw i narzekać na pestycydy itd. Możemy mówić, że zdrowsze są te droższe, ekologiczne. Jeśli jednak nie stać nas na produkty ekologiczne, sięgnijmy po te ogólnie dostępne. Można je moczyć w wodzie z soda oczyszczoną (jest tania), aby pozbyć się pestycydów, a także wspierać naszą wątrobę ostropestem plamistym, a nerki pokrzywą, którą sami zbierzemy na początku maja i ususzymy. To nie jest drogie, ale na pewno jest bardzo skuteczne i pomocne w procesie oczyszczania. Jednym słowem – szukajmy sposobów, aby o siebie zawalczyć.

A teraz wracając do naszej kapusty 🙂 Można przygotować ją na tysiąc sposobów! W moich książkach znajdziecie przepisy na gołąbki z kaszą gryczaną, na różne bigosy (uwaga „Smak świat” – tam pyszny bigos z krojonymi pomidorami!), ale również na kapustę z dodatkami przypraw, które są bardziej egzotyczne niż np. nasz majeranek (który zresztą uwielbiam). I tu postawię pytanie z początku moich rozważań – czy kapusta może być sexy? 🙂 Oczywiście, że może, w towarzystwie odpowiednich przypraw. Znając i ceniąc ajurwedę przyrządzam w moim domu potrawy, w których łączą nasze polskie smaki z tymi bardziej egzotycznymi. Efekty tych eksperymentów są rewelacyjne i sprawiają, że kapusta…nigdy się nam nie nudzi!

Odważnie i radośnie łączę w mojej kuchni smaki z odległych krain z tym co polskie, a wychodzą z tego… istne czary! 🙂

Duszona złota kapusta na chłodne dni 🙂

Dietetyczna, odchudzająca, rozgrzewająca i regulująca trawienie. Oczyszcza z toksyn i odkwasza organizm.

Składniki:
0,5 kilograma kiszonej kapusty (najlepiej domowej, z utartą marchewką)
0,5 kilograma drobno posiekanej świeżej kapusty
1 duża cebula
6-8 ząbków czosnku
2-3 cm korzenia imbiru
1 łyżka masła klarowanego
1-2 łyżeczki nasion kolendry
1-2 łyżeczki nasion kminu rzymskiego lub kminku
3-4 liście laurowe
kilka ziaren ziela angielskiego
3 szklanki bulionu warzywnego
½ łyżeczki kurkumy
1 łyżeczka przyprawy curry lub trochę więcej (w zależności od upodobań)
kilka drobno pokrojonych suszonych śliwek lub garść rodzynek
2 łyżeczki ziół prowansalskich lub cząbru
świeżo mielony czarny pieprz do smaku
Uwaga – do tego dania 15 minut przed końcem gotowania możesz dodać 1-2 szklanki krojonych pomidorów bez skórek.

Jeśli kiszona kapusta jest bez marchewki, to dodaj do gotowania potrawy 1-2 utarte marchewki.

Wykonanie:
Na dnie wysokiego rondla o grubym dnie podgrzej masło klarowane, dodaj nasiona kolendry i kminu, a gdy zaczną wydzielać przyjemny aromat dodaj liście laurowe, ziele angielskie, kurkumę, curry i pieprz. Wymieszaj, a następnie dodaj drobno posiekaną cebulę, czosnek, a na końcu imbir. Całość delikatnie podsmaż. Następnie dodaj kapustę, śliwki lub rodzynki i pozostałe przyprawy. Wymieszaj. Całość podlej gorącym bulionem – dodawaj go stopniowo. Duś potrawę na małym ogniu od czasu do czasu mieszając i podlewając bulionem tak długo, aż kapusta stanie się zupełnie miękka – może to trwać nawet kilka godzin. Podczas gotowania dodawaj taką ilość płynu jaka jest potrzebna, aby uzyskać konsystencję potrawy, jaką lubisz najbardziej.

Na koniec dopraw potrawę – jeśli jest taka potrzeba, to dodaj sól i pieprz. Czasem kapusta kiszona sama w sobie jest słona lub mocno kwaśna i nie ma takiej potrzeby.

Kapustę możesz posypać świeżo pokrojoną natką pietruszki lub koperkiem i podawać na przykład z pieczonymi lub tłuczonymi ziemniakami, wszelkimi kaszami lub z żytnim razowym pieczywem. Jeśli jadasz mięso, to świetnie komponuje się na przykład z pieczonymi rybami.

Smacznego i na zdrowie!!! 🙂