Święta zbliżają się wielkimi krokami, a więc najwyższy czas, aby nastawić zakwas z buraków! Właśnie teraz. Jest świetny do tradycyjnego wigilijnego barszczu, ale warto zrobić go więcej do… picia! Moim zdaniem jest pyszny, ale jest również bezcennym napojem zdrowotnym i naturalnym probiotykiem! Genialny zakwas z buraków domowej roboty wspaniale wzmacnia krew i odporność. To naturalny napój energetyczny. Świetny nie tylko na Wigilię 🙂

Buraki są genialnym antyoksydantem i mają świetne działanie w profilaktyce nowotworów. Dlatego trzeba pić sok z buraków oraz zakwas, który ma jeszcze więcej prozdrowotnych właściwości. Zakwas z buraków oczyszcza i wzmacnia krew (zwiększa liczbę czerwonych krwinek) i jest rewelacyjny w profilaktyce i leczeniu niedokrwistości. Polecany przy przeziębieniach, ogólnym osłabieniu oraz anemii. Obowiązkowy dla dzieci i dorosłych osłabionych po leczeniu antybiotykami! Ponadto buraki obniżają poziom złego cholesterolu i zwiększają odporność. Naukowcy twierdzą, że poprawiają również koncentrację i przeciwdziałają miażdżycy. Świetnie odkwaszają organizm, spowalniają procesy gnilne w jelitach oraz pomagają w wydalaniu kwasu moczowego z organizmu (wspierają nerki, oczyszczają organizm). Zakwas z buraków w naturalny sposób poprawia odporność. Przeciwdziała rozwojowi szkodliwych bakterii i wspomaga pracę wątroby oraz nerek.

Ponadto buraki zawierają mnóstwo witamin (min A, C i z grupy B), a także żelazo, potas, wapń, magnez czy kobalt. Ten ostatni jest niezbędnym minerałem w procesie tworzenia czerwonych krwinek. Wszystko to przenika do zakwasu. Sok i zakwas z czerwonych buraków jest zalecany w leczeniu niedokrwistości, osłabieniu, anemii i w rekonwalescencji po chorobach.

Buraki zawierają bardzo dużo kwasu foliowego, który jest bezcenny dla kobiet w okresie ciąży.

Zakwas z buraków jest też genialnym napojem energetycznym! W wyraźny sposób dodaje nam energii i siły, wzmacnia kondycję fizyczną i wydolność organizmu.

Zwłaszcza o tej porze roku warto pamiętać, że wszelkie kiszonki są dla nas po prostu bezcenne! Zupełnie ich nie doceniamy, a przecież zdrowa kuchnia chińska czy japońska nie mogą się bez nich obyć. Tam kisi się niemal wszystko! Przecież tradycyjny sos sojowy czy zupa miso powstają na bazie fermetowanej soi. Kapusta pekińska, rzodkiew, marchewka….

Współcześni naukowcy, lekarze i specjaliści do spraw zdrowego żywienia na świecie coraz częściej podkreślają wagę spożywania kiszonek. I to codziennie! Podczas procesu fermentacji powstaje kwas mlekowy, który oczyszcza organizm i wzmacnia system odpornościowy. Dlatego do kiszonek trzeba przyzwyczajać już najmłodsze dzieci, które zwykle w sposób naturalny po prostu za nimi przepadają. Jeśli dostaną od rodziców taką szansę… 🙂

Kiszonki są w naszej diecie nieodzowne, jeśli dbamy o figurę oraz pragniemy zachować młodość i witalność na długie lata. Zawarte w nich substancje regulują florę bakteryjną w jelitach, wspomagają trawienie i wchłanianie produktów przemiany materii, a także zmniejszają poziom szkodliwego cholesterolu. Kiszonki regulują metabolizm i ułatwiają trawienie białek, tłuszczów i węglowodanów. Wygładzają skórę, wzmacniają włosy i paznokcie. A co najważniejsze zwiększają przyswajalność żelaza, dodając nam siły, energii i witalności.

To jak, robimy? Chyba warto! To jest bardzo proste.

Kiedyś robiłam zakwas z buraków z dodatkiem razowego chleba na zakwasie. Ale sami wiecie jakie te chleby teraz są… Chyba, że macie własny. Ponad rok temu koleżanka powiedziała mi, że robi zakwas bez chleba. Byłam zdziwiona, że taki w ogóle się udaje, ale spróbowałam. I od tego czasu taki właśnie robię. I to bardzo często! Pijamy go wszyscy włącznie z naszą Helenką, która z lekko skrzywioną minką (jest kwaśny) mówi głośno „pycha”! Poważnie. Oczywiście nie daję jej dużo – kilka łyżek stołowych w zupełności wystarczy.

Postaram się spisać Wam dokładny przepis, chociaż ja robię go „na oko”.

  • Do dużego kamionkowego garnka wkładam cienko obrane i grubo pokrojone buraki (aby były ciężkie i żeby nie wypływały na wierzch), mniej więcej do ¾ garnka. Wydaje mi się, że jest to ok. 3 kg buraków.
  • Pokrojone buraki przekładam dużą ilością obranego i pokrojonego na pół czosnku (ok. 4-5 główki lub nawet więcej – jest bardzo zdrowy!), zielem angielskim, czarnym pieprzem oraz liśćmi laurowymi. Wszystkie przyprawy wrzucam „z garści”. Ważne jest, aby przypraw i czosnku nie wrzucać na wierzch, ale pomiędzy buraki.
  • Całość zalewam przegotowaną i ostudzoną wodą rozmieszaną z solą – na 1 litr wody tradycyjnie daję 1 łyżkę soli. Można dać mniej. Ja na 4 litry wody daję 3 łyżki soli. Mam niskie ciśnienie (jak większość wysokich i szczupłych kobiet), więc sól jest dla mnie wręcz niezbędnym lekarstwem. Na ilość soli muszą uważać osoby z nadciśnieniem.

Jeśli robicie zakwas z chlebem, to wystarczy do tych składników dodać kromkę prawdziwego, dobrego chleba na zakwasie. Na wierzch. Jego dodatek przyśpieszy proces fermentacji. Ale tak jak pisałam wcześniej ja robię bez chleba i mój zakwas jest super. Solanka musi dokładnie przykrywać buraki. Kamionkę przykrywam i odstawiam w ciepłe miejsce na około 5-7 dni. I powiem szczerze – ja do mojego zakwasu przez ten czas w ogóle nie zaglądam. Dopiero po pięciu dniach sprawdzam, czy już jest dobry – zwykle jest już pyszny, ale czasem muszę poczekać jeszcze dwa dni, aby mocniej się ukisił.

Jeśli robicie zakwas z chlebem (tak robi moja Mama), to po dwóch dniach można usunąć chleb i usunąć pianę, która pojawi się na powierzchni. Niektórzy jej nie usuwają – kwestia gustu. Gdy zakwas jest zakiszony przecedzam go i wlewam go wyparzonych, ale ostudzonych i wytartych do sucha słoików. Przechowuję je zwykle w lodówce lub w chłodnym i ciemnym miejscu, nawet przez kilka miesięcy, jeśli oczywiście wszystkiego nie wypijemy – ale raczej dosyć szybko wypijamy… 🙂

Taki zakwas jest genialny do prawdziwego, domowego barszczu, a także do picia jako napój wzmacniający. Można zrobić kurację oczyszczająco – wzmacniającą i przez 2-3 tygodnie pić po 1 szklance dziennie.

Orientacyjny przepis trochę bardziej szczegółowy:

  • 1 kilogram buraków (oczywiście najlepiej ekologicznych…)
  • kilka ząbków czosnku (nawet cała główka!) obranych i pokrojonych na pół
  • 2 litry PRZEGOTOWANEJ i OSTUDZONEJ wody
  • ziele angielskie
  • liście laurowe
  • 1/2 lub 1 łyżka soli na 1 litr wody (można zrobić również zupełnie bez soli)
  • ewentualnie kromka razowego chleba na zakwasie (ja robię bez)

 

Wykonanie:

  • Buraki umyj, cienko obierz ze skórki i pokrój w grube plastry. Poukładaj je w wyparzonej i wytartej kamionce, na zmianę z przyprawami i czosnkiem. Całość zalej wodą wymieszaną z solą tak, aby wszystkie buraki były dokładnie przykryte. Jeśli wypływają na powierzchnię to trzeba je docisnąć (np. ceramicznym talerzykiem).
  • Kamionkę zakryj i odstaw w ciepłe miejsce na ok 5-7 dni. Czas kiszenia zależy od temperatury (im jest cieplej tym szybciej). Dodanie odrobiny poprzedniego zakwasu jako startera  przyspiesza proces fermentacji.
  • Jeśli nie masz kamionkowej pokrywki, to zasłoń wierzch naczynia gęstą, muślinową tkaniną i szczelnie zawiąż sznurkiem lub gumką.
  • Ukiszony zakwas należy przecedzić i przelać do czystych, szczelnie zamykanych słoików i przechowywać w chłodzie (aby przerwać proces fermentacji).

A co zrobić z burakami? Można z nich przyrządzić świetne sałatki. Kiszone buraki zawierają mnóstwo błonnika i mało kalorii – są więc idealne dla osób, które dbają o sylwetkę.

 

Kto powinien unikać zakwasu z buraków?

Z tego co wiem, to diabetycy (pod wpływem buraka może dojść do nadmiernego wzrostu poziomu cukru we krwi) oraz osoby cierpiące na reumatyzm bądź kamicę nerkową.