Od kilku miesięcy w nowym, świetnym magazynie „Uroda Życia”  z wielką radością tworzę dużą rubrykę kulinarną pt. „Smak życia według Agnieszki Maciąg”. Redaktor naczelną Urody jest wspaniała Ania Maruszeczko, a cała redakcja składa się z absolutnie fantastycznych osób. W „Urodzie Życia” znajdziecie co miesiąc aż 10 moich przepisów na różne okazje. Zdjęcia powstają w naszym domu, a ich autorem jest mój mąż Robert Wolański. Ja przygotowuję wszystkie potrawy, ich stylizację, piszę teksty, a później to wszystko… wspólnie zjadamy!

Tworzenie dla Was tych zdjęć to dla nas wielka radość. Mam nadzieję, że czujecie tą pozytywną energię, jaka z nich płynie. A przepisy są praktyczne, proste i sprawdzone. Oraz pyszne, jak donosi mi mnóstwo czytelniczek na moim profilu na Facebooku i na Instagramie! Dziękuję Wam za te wspaniałe, pełne ciepła listy i komentarze! 🙂

Ponieważ są już ostatki, dzisiaj podzielę się z Wami przepisem, który pochodzi właśnie z ostatniego, lutowego wydania „Urody Życia”. Znajdziecie w nim również przepisy min. na Pączki, przepyszną Zupę pomidorową z pomarańczą i kolendrą, Cytrynowy ryż z groszkiem i kolendrą, na Brownie oraz wiele innych przepyszności… 🙂

 

 

Już za kilka dni tłusty czwartek.

DSC00952_20150207163507057
W naszej tradycji jest to ostatni czwartek przed Wielkim Postem. Tłusty Czwartek rozpoczyna ostatni tydzień karnawału. W tym dniu objadanie się tłustymi, słodkimi i tuczącymi potrawami jest nie tylko dozwolone, ale nawet wskazane. Totalna dyspensa! Nasi przodkowie tego dnia jadali pączki, faworki, a wszystko to obficie popijali trunkami. Ja we wszystkim zalecam umiar i wstrzemięźliwość, ale aby tradycji stało się zadość i aby szczęście nigdy nas nie opuściło, podzielę się z Wami przepisem na faworki.

Całe szczęście, że jadamy je tylko podczas karnawału. Oczywiście są tłuste i niezdrowe, ale za to bardzo smaczne. Raz do roku nie tylko nam nie zaszkodzą, a są wręcz pozycją obowiązkową.

Sekretem dobrych faworków jest mocne tłuczenie ciasta wałkiem. Poważnie! Zagniecione ciasto musi być dobrze utłuczone, składane ponownie i znowu tłuczone tak długo, aż pojawią się na nim pęcherzyki powietrza. Jednym słowem trzeba je napowietrzyć. Niektóre gospodynie twierdza, że jest to najlepsza metoda na pozbycie się stresów!

Później ciasto musi być bardzo cienko rozwałkowane i krojone na podłużne prostokąty z nacięciem pośrodku, aby utworzyć charakterystyczny kształt kokardki. Słowo Faworki zostało zapożyczone z języka francuskiego faveur, które oznacza właśnie wstążeczkę, tasiemkę. Podczas zagniatania ciasta na faworki dodaje się łyżkę spirytusu (niektórzy dodają octu), co działa jako środek spulchniający i zapobiega nadmiernemu wchłanianiu tłuszczu podczas smażenia. A więc do dzieła!

 

Składniki na faworki:

  • 300g mąki pszennej
  • 6 żółtek
  • 3 łyżki śmietany gęstej ale niezbyt kwaśnej
  • 2 łyżki cukru pudru
  • 1 łyżka cukru waniliowego
  • 2 łyżki masła
  • 1 łyżka spirytusu
  • szczypta soli
  • masło klarowane, smalec lub olej do głębokiego smażenia
  • cukier puder z wanilią (do posypania)

Wykonanie:

Na stolnicy wymieszaj ze sobą mąkę, cukier puder, cukier waniliowy i szczyptę soli. Następnie dodaj spirytus oraz wymieszane ze sobą żółtka ze śmietaną. Zagnieć sprężyste ciasto. Wybij je drewnianym wałkiem (trzeba je po prostu dokładnie ostukać). Rozwałkuj ciasto cieniutko i wycinaj paski (prostokąty ok. 2x8cm). Każdy pasek przetnij na środku i przez to nacięcie przewiń końce pasków. Smaż faworki na rozgrzanym, głębokim tłuszczu z obu stron na złoty kolor. Delikatnie je wyjmuj i osącz z tłuszczu na bibule. Gdy ostygną posyp je koniecznie cukrem pudrem, najlepiej z wanilią.

W tym celu trzymam w szczelnie zamykanym pojemniku cukier puder z przekrojoną wzdłuż laską wanilii.

Smacznego 🙂

Zapraszam Was oczywiście do lektury „Urody Życia”!

uroda_zycia-edipresse-2015_02-cov